Wpisy z tagiem: muzyka

niedziela, 17 kwietnia 2011

Maya, my web of creation
Whispers to me in my solitude
Maya, my music of elation
Takes me to the heights
Where I can soar

Hear my cry
Let me weep the tears of joy

Maya, my intoxication
Secret lullaby surrounds my soul
Maya, my sound and sensation
Take me to the heights where I can soar

Co to ta maya??  Rzeczywistość jest iluzją, która przysłania prawdę, odwraca naszą uwagę od właściwego poznania. (Wszech)świat to złudzenie, czyli dokładnie odwrotnie, niż w naszym potocznym rozumieniu, gdzie iluzja to przeciwieństwo realności. No i jak my się mamy dogadać? :))

Ale bez obaw, to tylko teoria. Z tego, co widzę, stosunek do religii w Indiach jest bardzo podoby do tego w Polsce: raczej dewocja niż głęboka religijność.

Obecnie najbardziej popularny jest kult świętej Rupii ;)

wtorek, 12 kwietnia 2011

W weekend byliśmy świadkami narodzin nowej świeckiej tradycji w Delhi. Odbył się bowiem pierwszy festiwal jazzowy. Koncepcja była nieco festynowa, bo całość miała miejsce w plenerze (Nehru Park), a wstęp był wolny (brawo dla sponsorów!). Pierwszego dnia, w piątek, bez problemu można było dostać siedzące miejsce, ale w sobotę przybyły takie tłumy, że większość musiała się zadowolić zieloną trawką. Generalnie moje widzenie już tak jest spaczone pobytem tutaj, że doceniałam, że:

  • wszyscy artyści dolecieli i cały program zrealizowano od A do Z,
  • nie było żadnych przerw w dostawie prądu,
  • nic nie spadło, nie urwało się i nie przewróciło,
  • dekoracja była bardzo pomysłowa i efektowna (choć prosta), łącznie ze ścieżką do parkingu oświetloną rzędem czerwonych (!) latarni,
  • w całym parku rozstawiono kilka telebimów dla tych, którzy nie mogli dopchać się pod scenę ( lub woleli słuchać muzyki w pobliskich krzaczorach :)))
  • można było zakupić wodę do picia,
  • zauważyłam, że stała w pogotowiu karetka (bardzo mnie dziwi, bo tu zazwyczaj nie widuję na ulicach karetek)

W obliczu tych niewątpliwych plusów dodatnich, plus ujemny w postaci bardzo dziwnego repertuaru nie ma przecież większego znaczenia. Ważne, że coś się działo, że ludzie mogli sobie miło spędzić czas (pogoda cudo) w przestrzeni publicznej, a cała ta przyjemność była dostępna dla każdego, a nie, jak w większości przypadków, dla członków klubu - dosłownie i w przenośni.

Także prosimy o BIIIIS!!!

 

środa, 08 grudnia 2010

...a Wy sobie posłuchajcie muzyki!

wtorek, 17 sierpnia 2010

Do niedawna jedynym i dosyć mglistym skojarzeniem ze słowem Shankar była dla mnie postać wirtuoza sitary Ravi Shankara. Gdy zaczęłam szukać jakichś bliższych informacji o Indiach, okazało się, że Shankarów tam jak mrówków :)) i może to być zarówno imię, jak i nazwisko. Nawet Norah Jones do 16ego roku życia nazywała się Shankar! Jej ojcem jest nie kto inny, jak wyżej wspomniany Ravi Shankar (nie mylić z guru Sri Sri Ravi Shankarem), a przyrodnią siostrą Anoushka Shankar, która poszła w ślady ojca i gra na sitarze. Chociaż może to nietypowa konstelacja rodzinna, to zdaje się, że doskonale się odnajduje na scenie: ojciec występuje z Anoushką lub starszym synem, a Norah Jones zaśpiewała na płycie Anoushki i Karsh Kale „Breathing under water” (to mój tegoroczny urodzinowy prezent :))) przepiękną piosenke „Easy” (ze specjalną dedykacją dla Mirizak :))  :

 

 
1 , 2
ARCHIPELAG
  • Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jakiekolwiek wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest sprzeczne z prawem. I jest po prostu chamstwem.