Wpisy z tagiem: religia

niedziela, 24 kwietnia 2011

... a dla niektórych nawet Jezusa. Dzisiaj nad ranem zmarł Sathya Sai Baba - dla niektórych Bóg i cudotwórca, dla innych pederasta i szarlatan. Niezaprzeczalnym faktem jest, że miał w Indiach miliony wyznawców (w tym na najwyższych państwowych stanowiskach), a poza granicami również sporo (w sumie ponoć 70 milionów). Należy do nich np. Sachin Tendulkar - gracz krykieta, najgorętsza gwiazda indyjskiego sportu i celebryta numero uno, który z powodu choroby guru zrezygnował z hucznych urodzin przypadających dzisiaj.

Tutaj zdjęcia Sai Baby z indyjskimi VIPami.

Poznałam kiedyś pewną Europejkę, która od kilkunastu lat jest jego wyznawczynią i aż do zeszłego roku mieszkała w wiosce jego wyznawców. Rozmowa z nią utwierdziła mnie w przekonaniu, że musiał być niezły w praniu mózgów. Stwierdziła m.in. przy obiedzie, że jej guru na pewno wie, że ona je z nami obiad i o czym rozmawiamy. Spytałam ją, ile razy w życiu spotkała go osobiście. NIGDY!!! Mieszka pół życia w tej wiosce i NIGDY nie spotkała go osobiście.

Czekam na rozwój wydarzeń.

piątek, 22 kwietnia 2011

Ano, po tym, że pogryzły mnie dzisiaj komary. Przykładny polski komar nie rzuciłby się na mięso w Wielki Piątek, prawda??

A tak na serio: niby tych chrześcijan tu nie tak wiele (2,3% w skali kraju), ale wyraźnie puściej dziś na ulicach.  A może tak mi się wydaje :)

Już nie nadążam za tymi świętami tutaj. Tzn. główne znam, ale jest też mnóstwo pomniejszych, które przez jednych są obchodzone, przez innych nie. Np. kilka dni temu poczułam swąd dymu dochodzący z ulicy, zaraz potem usłyszałam jakieś śpiewy. Wychyliłam się z balkonu i moim oczom ukazał się taki widok:


 

Do tej pory nie wiem, o co chodziło.

Po takim przydługim wstępie chciałabym życzyć wszystkim, którzy obchodzą Wielkanoc wiosennych, radosnych Świąt, a tym, którzy nie - po prostu miłego odpoczynku!

czwartek, 18 listopada 2010

5.40...Noc, jak by nie było. Śpię w najlepsze, gdy nagle do mojego snu wkradają się jakieś dziwne dźwięki: mantryczna muzyka, bębenki... Przewracam się na drugi bok, ale nie znikają. Wprost przeciwnie, są coraz bardziej natarczywe, głośniejsze. Nie ma rady, wstaję, podchodzę do okna. Nic nie widać, ale brzmi to jak jakaś procesja przechodząca boczną uliczką. Na pewno mają mikrofon i głośniki, gdyż dźwięk staje się w pewnym momencie ogłuszający, ale zaraz zaczyna cichnąć w oddali. Kładę się z powrotem, a w głowie nadal mi dudnią te mantry. Kto do cholery - myślę sobie - zrywa się na modły o 5.00 rano?? I to w kraju, w którym trudno się z kimkolwiek  umówić na spotkanie przed 11.00...

ARCHIPELAG
  • Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jakiekolwiek wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest sprzeczne z prawem. I jest po prostu chamstwem.