O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
niedziela, 28 października 2012

Ostatnio mój znajomy rzucił w rozmowie: "Świat, który znaliśmy, już nie istnieje". Zapadło mi to w pamięć. Nie jestem jednak pewna, który świat miał na myśli. Prawdopodobnie jego świat dosyć się różni od mojego, a mój teraźniejszy od mojego wcześniejszego. 

Ostatnio dość niespodziewanie nadarzyła się okazja, abym przez ok 3 tyg. spojrzała na tutejszą rzeczywistość z perspektywy biura i luksusowego hotelu. To naprawdę inny świat.

czwartek, 04 października 2012

Temperatura w Stambule w lipcu była mniej więcej taka, jaką mamy teraz w Delhi, czyli ok. 30 stopni. Gdyby ktoś jednak wyjrzał przez okno i próbował wywnioskować po ubraniach przechodniów, co powinien przyodziać, stanąłby przed nie lada problemem. Stroje Stambulczyków (i ich gości) oscylowały od niemal plażowych szortów i topów po szczelnie zasłaniające i wielowarstwowe płaszcze, abaje, hidżaby czy nikaby. Burki też by się pewnie znalazły. Najczęściej jednak było widać bardzo kolorowe chusty. I pomyśleć, że to właśnie one stały się symbolem ścierania się świeckich i religijnych sił politycznych w Turcji, a dla wielu sprawdzianem tureckiej "europejskości". Nie minęło jeszcze 5 lat, odkąd zniesiono zakaz ich noszenia w szkołach i urzędach. 


20:16, asiaya , W drodze
Link
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.