O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
poniedziałek, 12 września 2011

...czyli kup Pan(i) dywan!!

Tagi: zakupy
07:24, asiaya , Życie codzienne
Link
środa, 07 września 2011

Siedziałam u Niemców na czerwonym fotelu, noga na nogę, kofeina krążyła we krwi, a muzyka w słuchawkach. Otoczyłam się stertami książek do wypożyczenia i  prasy do przejrzenia. Zatopiona w lekturze, nie zauważyłam, że za przeszkloną ścianą rozpadało się na dobre. 

"Heute regnet's schon seit Stunden/Heute regnet's den ganzen Tag"1- zanuciłam w myślach do piosenki w słuchawkach i popatrzyłam na trawnik, który stopniowo zamieniał się w pole ryżowe, jak z chińskich pocztówek. Miałam jednak nadzieję, że do obiadu przestanie. Nie wzięłam ze sobą parasolki, a przy tym oberwaniu chmur nie miałabym szans  dobiec sucha nawet do pierwszej lepszej rikszy. ...Heute wird die Welt gewaaaaschen/ Heute wird die Eeeerde naß..."2 Uuuups, telefon.

"Słuchaj, ja jestem w bibliotece, nie mogę rozmawiać" - szepczę konspiracyjnie.

"Bomba wybuchła, gdzie jesteś?"

"No mówię, że w bibliotece. To coś poważnego?"

"Są zabici i ranni, na razie nie wiadomo, ilu. To jest ok 2 km od Ciebie, nie wychodź na razie, będzie zamieszanie na ulicach."

Rozłączyłam się, za oknem rozległ się grzmot i czarne ptaszyska wzbiły się do nieba. W słuchawkach na nowo zabrzmiała przerwana rozmową piosenka:

"Aus den Tropfen werden Tränen/Aus den Tränen wird ein Bach"3


1. Dziś pada już od wielu godzin/ dzisiaj pada cały dzień

2. Dziś świat zostanie umyty/ dziś Ziemia stanie się mokra

3. Z kropli będą łzy/ z łez - potok

 


W zamachu (na obecną chwilę) zginęło 12 osób, 90 zostało rannych. W polskich mediach trudno znaleźć o tym wzmiankę.

Jakby tego było jeszcze mało, tuż przed północą znowu nawiedziło nas trzęsienie ziemi - silniejsze, niż w styczniu. Skrzynka klimatyzacji, która wisi mi prawie nad głową, zachwiała się, jakby miała spaść. Odruchowo wstałam z krzesła i przez chwilę zastanawiałam się, czy się nie ewakuować. Na szczęście po kilku sekundach wstrząsy ustały.

Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.