O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
niedziela, 13 stycznia 2013

Kerala jest szczególnym miejscem na mapie Indii. Reklamowana jako God's own country (kraj należący do Boga) może nie jest rajem na ziemi, nie jest najbogatszym stanem, a na dodatek jednym z najgęściej zaludnionych, ale zdaje się, że udało się tam zwalczyć przynajmniej niektóre problemy trapiące indyjskie społeczeństwo. Przede wszystkim Keralczycy nie są analfabetami. Według ostatniego spisu powszechnego sprzed dwóch lat 94% z nich potrafi czytać i pisać, w tym 96% mężczyzn i 92% kobiet. Tak mała różnica jest ewenementem na skalę Indii. W Radżastanie np. wskaźniki te wynoszą odpowiednio 81% i 53%, co wyraźnie pokazuje wagę, jaką się tam przykłada do edukacji dziewczynek.

Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.