czwartek, 23 lutego 2012
Dokąd po mleko?

Mleko (w większości bawole, ale również krowie) i wszelkie produkty na jego bazie to podstawa tutejszej diety. Nie dziwi więc, że tak wiele sposobów na jego kupno. Pod oknami co rusz przejeżdżają na rowerach obwoźni sprzedawcy:

Sklepy spożywczo - przemysłowe, jak ten, o którym pisałam tutaj, są z reguły dobrze zaopatrzone w produkty paczkowane: mleko w kartonach, jogurty, tutejsze sery (temat sam w sobie na osobny wpis). Na każdym niemal rynku znajdują się także kioski z mlekiem, zazwyczaj przypisane do jednej tylko mleczarskiej marki. Poniżej Mother Dairy. Sprzedają mleko, jogurty, lody itp. Co ciekawe, mają specyficzne godziny otwarcia: rano od 5.30 do 13.00, a po południu od 16.00 do 22.00.

W kioskach tych znajdują się automaty na świeże mleko, z których gospodynie lub służące nalewają je do przyniesionych ze sobą naczyń.

Muszę przyznać, że sama z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy zaopatrywaliśmy się "u gospodarzy", od których wracało się z żółtą bańką wypełnioną parującym, spienionym mlekiem. Zapach ciepłego mleka kojarzy mi się też z wakacjami na wsi, gdzie bardzo chciałam nauczyć się doić krowy. Ewidentnie jednak nie wykazywałam do tego talentu, więc ograniczałam się do przyglądania tudzież pokrzykiwania na krowy w drodze na pastwisko ;) 

Słyszałam ostatnio, że automaty do mleka funkcjonują również w Czechach (osobiście nie widziałam), ale powoli wkraczają również do Polski.

Cennik jest nieco skomplikowany, ale ceny bardzo przystępne.

środa, 22 lutego 2012
Hauz Khas village 2

Ostatnia porcja zdjęć ze spaceru po Hauz Khas. 

Butik z torebkami zdobionymi indyjskimi motywami w estetyce Bollywood

Antykwariat z bollywoodzkimi plakatami

Bałagan bardziej jakby artystyczny ;)

Wjazdu chroni mhmh, brama. Wstęp tylko dla nielicznych samochodów. Może to też sekret relaksującej atmosfery Hauz Khas - nie trąbi na nas co minutę samochód lub riksza. Tylko co 5 ;)

Tagi: zakupy
06:38, asiaya , Delhi
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 lutego 2012
Hauz Khas village 1

Hauz Khas to kompleks ruin, m.in  meczetu, madrasy i grobowca ustytuowany wokół sztucznego zbiornika wodnego.  Jego historia sięga aż XIII w., czasów Sułtanatu Delhijskiego

Kto by pomyślał, że tuż obok ruin powstanie kiedyś miejsce spotkań delhijskiej bohemy, enklawa wypełniona butikami, galeriami i restauracjami serwującymi kuchnie z różnych zakątków Indii i zagranicy (obchodzono tutaj nawet Oktober Fest!). To jedno z moich ulubionych miejsc w Delhi. Gdybym teraz miała szukać mieszkania do wynajęcia, starałabym się znaleźć coś w okolicy.

Jedna z galerii antyków

Restauracja serwująca kuchnię południowych Indii

Plakat reklamujący butik

Delhijska bohema

Wejście do galerii z motywem pawia, ptaka czczonego w hinduizmie

poniedziałek, 20 lutego 2012
Czy ktoś chce jechać do Polski?

Jeśli nawet ktoś chciał, to po obejrzeniu jednego z trzech filmów z najnowszej kampanii reklamowej biura podróży Thomas Cook na rynku indyjskim, prawdopodobnie przemyśli sprawę. TC chce pokazać, jak marnie może skończyć indyjski turysta wybierający się "overseas" bez ich pomocy. Maluje w reklamach wizje jak z najgorszych koszmarów. W jednej z nich rozpoznałam jakieś znajome dźwięki, jakieś znajome banknoty... Czy to Polska właśnie? Szczerze - zakrztusiłam się herbatą z wrażenia.

Czym prędzej poszukałam w sieci informacji o kampanii i tym sposobem obejrzałam pozostałe dwa filmy: z zakolczykowanym, pijanym, bełkoczącym co drugie słowo "kalinka" przewodnikiem  oraz z hotelem, który przypominać ma chyba z założenia burdel, a jest jakąś krzyżówką francuskiego baru fin de siecle i klubu dla transwestytów (chyba).

TC chce odstraszyć turystów przed wycieczkami na własną rękę, ale obawiam się, że może ich odstraszyć przed podróżowaniem w ogóle. Po co wyjeżdżać do krajów, gdzie jest tak potwornie zimno ( indyjscy turyści są okutani w jakieś szmaty dosłownie, jakby na Sybir ich ktoś pędził), ludzie są nienormalni, niemoralni i ogólnie same potwory? Gdzie nie ma bankomatów, informacji turystycznej, spokojnych hoteli dla rodzin?

Przyznam się, że ręce mi opadły przed takim nagromadzeniem stereotypów (chociaż nie o żadnym konkretnym kraju, ale ogólnie o zagranicy) i to w reklamie firmy, która jak najbardziej powinna być zainteresowana ich obalaniem. Wiem, że ostatnio nadużywam tego idiomu, ale to jest przecież klasyczne strzelanie sobie w stopę. A innym się rykoszetem też dostanie. 

Co o tym sądzicie? Śmieszą Was te spoty? Z tego, co widzę, np. tutaj,  na branżowej stronie albo na You Tube, Indusom się podobają.

Żeby było śmieszniej, z usług Thomas Cook korzystałam tylko raz i wspominam to jak najgorzej. Na 2 tygodnie przed lotem odwołano go i, owszem, zwrócono kasę, ale ja musiałam na gwałt kupować bilet w innych liniach, bo wszystko miałam już dopięte na ostatni guzik i umówiona byłam z ludźmi, którzy też lecieli na to spotkanie zza granicy. Więc takie smooth travel to nie było :P

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49
ARCHIPELAG
  • Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jakiekolwiek wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest sprzeczne z prawem. I jest po prostu chamstwem.