O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Zaproszenie

Następne do kolekcji. Pozostałe można obejrzeć tu i tu. I owszem, wybieramy się, bo znamy pana młodego. Panny młodej nie, ale widzieliśmy foto w telefonie (oczywiście wyraziliśmy uznanie ;), chociaż zdjęcie bardzo niewyraźne ). No to teraz mam problem: Co założyć?

 

środa, 07 listopada 2012, asiaya
Tagi: zaproszenie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
chihiro2
2012/11/07 05:32:22
Dobrej zabawy! Na ile imprez jesteście zaproszeni? Z zaproszenia widzę, że na dwie. Ja bym założyła sari (dwa różne), albo jakieś ładne salwar kameez. Jakiego wyznania są państwo młodzi?
-
asiakusy
2012/11/07 06:47:18
sari! sari!
-
2012/11/07 08:06:07
Super sprawa! Czekam na dokumentacje zdjeciowa:)
-
alicjakaja
2012/11/07 10:38:38
Asiu, mam dla ciebie wyróżnienie :))
Jest na moim blogu Dietetyczny notatnik

dietetycznynotatnik.blogspot.com/
-
2012/11/07 13:30:32
Ale Wam fajnie.... Nie wiem co wypada założyć... Jak się zdecydujesz - napisz! Amisha
-
asiaya
2012/11/07 20:11:39
Chihiro, Asiu, pójdziemy chyba na jedną, jeszcze się dopytam naszych znajomych, którzy też są zaproszeni i mają większe rozeznanie. Sari nie mam póki co, przejrzałam kilka stron www i ... mhm... jak tu wybrać??? :)) Salwar kameezów też zatrzęsienie. Co prawda nie są tak efektowne, jak sari, ale chyba wygodniejsze... No i jeszcze lehenga sari mogłaby być.
Muszę uważać, żeby nie przedobrzyć. Wesele będzie w średnio zamożnej rodzinie (nawet chyba mniej niż średnio), więc i tak pewnie będziemy wzbudzać zainteresowanie, nie chciałabym państwu młodym ukraść show. Ale pan młody sam nam nawet powiedział, że sari obowiązkowe!
Chihiro, czy Ty zakładałaś swoje sari kiedyś poza tym weselem w Indiach?
-
asiaya
2012/11/07 20:15:13
Duo.na, zdjęcia będę robić na pewno, chociaż fotoreporterskie obowiązki trudno pogodzić z odgrywaniem damy ;)) A ja chciałam wziąć też statyw... Chyba będę miała problem, żeby wszystko upchnąć w małej torebusi ;))
-
asiaya
2012/11/07 21:07:38
Małgosiu, zapomniałam, że masz jeszcze blog dietetyczny :)) Dziękuję za wyróżnienie, bardzo mi miło :)) Jutro postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania i pomyślę, komu i jakie pytania zadać dalej!
-
asiaya
2012/11/07 21:18:09
Almajomos, wypada chyba sari, i to z tych błyszcząco-oślepiających. Oraz tonę biżuterii. Mój problem polega na tym, że to nie do końca "moje" i tak naprawdę wolę obserwować niż być obserwowana :)) Więc będę kombinować, żeby wilk był syty i owca cała! Pozdrawiam serdecznie!!
-
chihiro2
2012/11/08 00:43:06
Asiu, z biżuterią prosta sprawa - dużo tanich bransoletek, który wyglądają na złote (a nawet to niekonieczne, byle kolorem pasowały do sari) wystarczy. Tylko nie wybieraj szklanych, bo połowa pewnie nie dotrwa końca wieczoru :) Swoją drogą, że też kobiety kupują szklane bransoletki, przecież wystarczy uderzyć lekko nadgarstkiem w stół i pękają.

Założyłam sari na ślub w Bangladeszu i w Indiach. Poza tym nigdy. Na szczęście sama ich nie kupiłam, zostały mi podarowane przez przyjaciółkę, na której ślubie w Bangladeszu byliśmy, podobnie jak zestawy bransoletek i uszyte na miarę (musiałam podać wymiary) dwa zestawy choli i petticoat do sari. Jak nie chcesz za bardzo wystawać z tłumu to chyba sari jest najlepsze - lehengi, tak mi się wydaje, najlepsze są dla bardzo młodych dziewczyn albo tych z wyższych sfer, a jak państwo młodzi nie bardzo zamożni, to pewnie mało kto to założy, jeśli w ogóle. Ale może się mylę. Może ten mój wpis coś Ci podsunie? Nalepiej wybrać najpierw sari, a potem szybko dać do uszycia choli i petticoat, bo czas goni. Łatwiej wybrać salwar kameez, ale nie mam pojęcia gdzie w Delhi najlepiej się to kupuje. Byliśmy w jednym sklepie, tak dla orientacji i z ciekawości, ale wszystko, co mi pokazywano wyglądało tanio i tandetnie, chyba za dobre materiały i gustowną elegancję trzeba trochę zapłacić...
-
asiakusy
2012/11/08 07:22:49
... dodam tylko, że w Pakistanie można poprosić krawca o "umocowanie" fałdek na sari (więc może w Indiach też?) i wtedy wg mnie to sari robi się wygodniejsze od szalwar kamizu, nie trzeba wiecznie uważać na dupattę
jeśli będziesz zbyt skromnie ubrana to też będziesz się wyróżniać
właśnie czytam wspomnienia terenowe pani Grima i tam ona pisze, jak kiedyś niefrasobliwie podeszła do mehndi w elitarnej rodzinie w Peszawarze, była w starym niemodnym szalwar kamizie teściowej,i im dłużej to trwałom tym okropniej się czuła, wszystkie panie patrzyły na jej "krótkie włosy, niepomalowane paznokcie, nieupudrowaną twarz i staroświecki strój, i była świadoma, że opowiedzą o każdym szczególe jej wyglądu i ruchów mężczyznom i przyjaciólkom..."
no Delhi to nie Peszawar, ale coś w tym jest, też się nie przejmuję strojem, ale tu żeby się wtopić, muszę być w stylu "local" dopasowanym do okazji
-
chihiro2
2012/11/08 07:37:28
Ale ze mnie gapa, nie podałam linku do wpisu, do którego się odniosłam :P chihiro.blox.pl/2011/12/Indyjska-moda-slubna.html
Asia ma rację, można poprosić o umocowanie fałdek, także w Indiach - można nawet wszyć gumkę w talii! Ja tego nie mam, byłam w salonie piękności na umocowanie sari, zapłaciłam 250 rupii, dwie dziewczyny mocowały się z materiałem przez 15 minut, ale podobno świetnie to zrobiły, bo dostałam pochwały od gości, że jest perfekcyjnie upięte. I tańczyłam całą noc, do 5 rano, nic się nie poluzowało (ale kilka agrafek służyło za wsporniki). I Asia ma jeszcze rację, pisząc, że jak będziesz ubrana zbyt skromnie, to też będzie niedobrze. Błyszczeć jakoś trzeba :)
-
2012/11/08 08:21:19
asiaya, chihiro; a ja potrzebuję burkę + nikab ale elegancki czarny,ładny zestaw i bladego pojęcia nie mam gdzie w UK to można kupić. w Edynburgu nie ma. są te wszelkie sklepy z indyjskimi strojami, ale to ani mi się nie podoba, ani tego mi nie trzeba:) oczy może być mi widać, reszta nie może być widoczna. może wiecie, gdzie to można nabyć. on-line odpada, bo muszę widzieć jak będę wyglądać.
-
chihiro2
2012/11/08 08:55:21
Invitado, a po co Ci nikab??? Na jaką to okazję? W Londynie znajdziesz to bez problemu na Edgware Road, są sklepy z takimi strojami, ale i tak domyślam się, że większość kobiet kupuje je - albo ma kupowane - w krajach pozaeuropejskich, gdzie wybór duży i moda na detale nikabu ma znaczenie. A swoją drogą miałam kiedyś pomysł (i w dalszym ciągu chciałabym go zrealizować), by pójść w niebieskiej, afgańskiej burce głosować w jakichś wyborach do polskiego konsulatu, jako prowokacja oczywiście. Ciekawe, czy pokazano by mnie w jakiejś prasie lub telewizji...
-
asiaya
2012/11/08 09:52:14
Chihiro, dzięki za linka, pamiętałam o tym wpisie, ale dobrze sobie odświeżyć pamięć :) Twoje niebiesko-fioletowe sari jest prześliczne, sama szukam czegoś w niebiesko-zielonych rejonach, chociaż oczywiście może być tak, że nagle spodoba mi się różowo-żółte :)). W każdym bądź razie już jestem umówiona na zakupy z koleżanką i JEJ MAMĄ!!! :)) Zaraz po zakupach mamy pójść do jej zaufanego krawca, więc mam nadzieję, że zdążymy na czas! Postaram się zrobić kilka fotek, o ile nie będę za bardzo zaaferowana.
Nie chodziło mi o samą lehengę, tylko o połączenie lehengi z sari (nazywają to lehenga saree albo lehenga style saree). Różni się chyba tylko tym od sari, że spódnica nie jest upinana, a już uszyta. Coś jak tutaj :
www.yourdesignerwear.com/magenta-lehenga-style-saree-with-blouse-p-19082.html
Ale zdam się na opinię moich doradczyń i pewnie będzie to jednak tradycyjne, upinane sari. Mam nadzieję, że pomogą mi też przy zakładaniu, bo idziemy na to wesele razem z tą koleżanką, więc może się umówimy też na upinanie :))
Asiu, uśmiałam się nieźle przy tych fragmentach :)) Upudrowana jestem zazwyczaj zawsze, gdy wychodzę z domu (taki nałóg) i łyso się czuję bez pomalowanych paznokci, więc uff uff, ulżyło mi ;)
Oczywiście, że nie pójdę jak czupiradło, chodziło mi tylko o to, że nie chcę mieć np. sari kapiącego złotem, do tego naszyjnika na pół dekoltu, kolczyków po pół kg każdy itp.
Obejrzałam wczoraj chyba z 200 sari na necie, strasznie mnie to wciągnęło, chyba sobie zrobię oddzielną galerię na Pintereście :))
Dziękuję Wam, dziewczyny, za pomoc wirtualną, będę informować o postępach :))
-
asiaya
2012/11/08 10:00:38
Invitado, w Delhi są sklepy z burkami i nikabami, ale obawiam się, że na wiele Ci się to nie zda. Jestem jednak przekonana, że w Edynburgu też byś coś znalazła, a w Londynie to już na 100 %. Oczywiście najlepiej, gdybyś miała znajomą, która używa takiej garderoby, wtedy by Ci dobrze doradziła, tam jest na pewno wiele niuansów i trendów, o których my nie mamy pojęcia. Kraj pochodzenia też jest pewnie ważny.
Chihiro, ale oczywiście liczyłabyś się z tym, że musiałabyś pokazać twarz do identyfikacji w konsulacie, prawda? Z tego, co się orientuję, ten wymóg stoi ponad zasadą respektowania strojów narodowych czy religijnych. Specjalnie też zwróciłam na to uwagę na lotnisku w Stambule - tam też kobiety musiały odsłaniać twarze do identyfikacji.
-
chihiro2
2012/11/08 10:14:24
Asiu, to możesz być pewna, że dwie kobiety dobrze Ci doradzą :) Ja nie znałam koloru moich sari zanim je otrzymałam, ale poprosiłam o coś w odcieniach niebiesko-zielonych właśnie. I jedno jest niebieskie ze złotym, a drugie fioletowe ze złotym. Zielone podobno były w brzydkich odcieniach.
Ciekawa ta lehenga z sari, i naprawdę tania, aczkolwiek takie bluzeczki na ramiączka wydają mi się trochę wyzywające. Wiem, że tak się nosi, i niektóre dziewczyny na "moim" weselu bardziej nie miały bluzeczek niż je miały, ale ja bym się troszkę krępowała, zwłaszcza jako biała osoba. Ale z drugiej strony żałuję, że moje choli są za długie (ze skromności poprosiłam o takie niemal do pępka) i rękawy też mogłyby być o jakieś 5cm krótsze. Krawiec Cię wymierzy, koleżanka i jej mama podpowiedzą, jak ma być, i będzie dobrze. Zobaczysz, jak świetnie będziesz się czuła w sari :) Plusem jest też to, że po jakimś czasie na parkiecie można zrzucić buty i tańczyć boso, i mieć w nosie, że sari ciut za długie (bo upinane do butów na obcasie). Ja ostatniego dnia miałam płaskie buty, bo już mnie stopy bolały od szpilek i tego spod sari niemal nie widać, jak się stoi czy idzie :)

Co do burki to tak, liczyłabym się z tym, zwłaszcza że zdjęcie w paszporcie mam bez żadnych osłonek na twarz czy głowę :) Kilka dni temu w urzędzie imigracyjnym, gdy czekałam na odbiór wizy, widziałam panią w nikabie i aż mnie to zdziwiło. Na ulicy nikogo tak ubranego nie widziałam jeszcze. A do tego ta kobieta miała nastoletnią córkę (z odkrytymi włosami i w ciasnych dżinsach) i kilkuletniego syna. Musi być ciężko wychowywać dzieci po muzułmańsku w tutejszej kulturze, gdzie noszenie króciutkich spodenek i zakolanówek imitujących pończochy jest normą. Ta kobieta musiała pójść do osobnego pokoju z jedną z urzędniczek do identyfikacji twarzy.
-
asiaya
2012/11/08 11:24:10
Pamiętam, Chihiro, jak opowiadałaś o tych sari. Bardzo fajny gest ze strony rodziny panny młodej :) Nie słyszałam tutaj o takim obyczaju (no, może tylko dla dziewcząt z najbliższej rodziny państwa młodych), ale np. ta mama koleżanki ma przy okazji naszych zakupów kupić sari, które podaruje teściowej swojej drugiej córki z okazji Diwali.
Co do tego lehengi sari (ten akurat mi się nie podoba, ale dobrze ilustruje zasadę) - rzeczywiście, dobra cena, bo to nie jedwab, ale też nie będę się upierała przy jedwabiu, nie chcę wydawać fury rupii na jeden wieczór. Jeśli mi się jednak coś naprawdę spodoba, to trudno, dam trochę więcej, najwyżej potem przerobię na sukienkę ;))
Ja też wolę bluzkę z rękawem. Wystarczy mi, że brzuch i plecy są odsłoniete (no, może brzuch da się zasłonić trochę - mam nadzieję ;) ).
Co do kobiety w nikabie - trudna sytuacja na pewno, zarówno dla jej tożsamości, jak i jej dzieci. Świat nabrał rozpędu, mam wrażenie, i musimy pomieścić w swoim systemie wartości i zwyczajów na raz tyle różnych opcji kulturowych - czasami zupełnie się wykluczających. Zwariować można :)
-
2012/11/09 11:19:38
chihiro; tak myślałam, że w Londynie taki sklep by się znalazł:)
asiaya; trendy w modzie "abajowej" mnie nie interesują zbytnio. żadne hafty, naszywki, kolory nie wchodzą w grę. wszystko ma być proste, i czarne. tylko rodzaj materiału się liczy:)mi kolorowe stroje się nie podobają. do Deli troszkę daleko na zakupy:) ale jeśli już tam będę, to pomyślę. a potrzebuję, bo pojadę w grudniu do kraju arabskiego, gdzie kobiety, nawet turystki, lepiej i swobodniej się czują z zasłoniętą twarzą aniżeli w spodniach i t-shircie. wolałabym kupić abaję przed wyjazdem, ale zobaczę jak to będzie. pozdrawiam obie Panie.
-
asiaya
2012/11/09 12:00:27
Invitado, ale w takim razie nie rozumiem, dlaczego nie chcesz kupić tego online :) W końcu jedynym elementem, który będzie Cię odróżniał od pani z katalogu, będą oczy :) Rozmiar też nie ma aż takiego znaczenia - domyślam się - zapewne najważniejszy jest wzrost. Pozdrawiam!
-
chihiro2
2012/11/09 12:26:30
Invitado, to już się nie wybierasz do Indii? Ciekawa jestem, jaki kraj masz na myśli... Zdradzisz?
Asiu, jedwab może być tani, zależy od jakości, i wydaje mi się, że sari jedwabne lepiej się układa. Ale nie znam się, zobaczysz w sklepie i posłuchasz koleżanki i jej mamy, one wiedzą lepiej. Brzuch się da zasłonić nawet jak choli jest króciutkie, to tylko kwestia odpowiedniego upięcia i ułożenia tej górnej części sari, tak więc nie musisz się przejmować :)
-
2012/11/09 13:13:10
chihiro; wybrałabym się do Indii, ale nie za 1200 funtów za lot + cała reszta. Indie nigdy nie były moim ogromnym marzeniem. ciekawa ich jestem, ale tylko Himalajów i może Bombaju. te Himalaje to przez Ciebie:) kiedyś pojadę, ale to nie musi być za wszelką cenę:) i nie za taką cenę:) jadę do Maroka i Algierii. ale interesuje mnie Maroko południowe raczej aniżeli północ.
Asiaya; ano nie chcę on-line, bo to spory wydatek. poza tym niektóre abaye wyglądają niczym sutanny księdza katolickiego, te obleśne guziki lub suwaki srebrne. mam zboczenie jedno, nie kupuję nic ze srebrnymi lub złotymi suwakami. dla mnie to ruina ubrania. suwak ma być niewidoczny.poza tym niektóre nikaby i burki wyglądają niczym tekturowe rogi na głowie kobiety lub kartonowe pudła i nie układają się na abaji płynnie. czarna moda ma też różne style. czarne ubranie też może być tandetne i jarmarczne jeśli nie spełnia oczekiwań.
-
alicjakaja
2012/11/09 15:04:08
Asiu, mało osób wie o tym blogu dietetycznym, więc chyba wszyscy sa zaskoczeni, od kogo to wyróznienie :D No, ale co mi tam... jeśli ktos nie zauważy, to przeciez jego strata ;) Pozdrawiam cie cieplutko i sledzę cały czas twoje poczynania, albo tutaj, albo na fejsie :*
-
asiaya
2012/11/09 21:06:16
A więc kupiłam! Ponieważ jednak wyboru dokonałam przy sztucznym ( i wydaje mi się, że trochę żółtym) oświetleniu, zastanawiam się, co zobaczę jutro rano :)
Chihiro, jest trochę podobne do Twojego, niebiesko-fioletowo-zielone ze złotymi brzegami. I jednak jedwab, chociaż w bardzo dobrej cenie, więc jestem zadowolona.
Invitado, nie wiedziałam, że online jest drożej. Ale może kupisz na miejscu? Gdzie wylądujesz? Pojęcia nie miałam, że tam są suwaki. Z rogami wyglądałabyś bardziej... odstraszająco ;) Będę czekać na relację z podróży!
-
2012/11/09 21:12:00
asiaya; bladego pojęcia nie mam, czy drożej:) cena takiego "zestawu" jest jednak zacna, pewnie tak jak indyjskich strojów. im lepszy gatunek, tym drożej, a ja nie chcę ubrać się w jakieś sztuczne badziewie i uparować w słońcu:) lubię dobre gatunkowo ubrania i lubię co lubię. jakkolwiek dziwnie to zabrzmi:) najpierw jadę do Maroka, do Tangieru, ale już na drugi dzień przemieszczę się na południe, aż do granicy z Mauretanią. a potem to siup do Algierii.
-
asiaya
2012/11/09 21:25:33
Małgosiu, dzisiaj trochę z doskoku pisałam odpowiedzi, ale muszę jeszcze te pytania wymyśleć :) Dietetyczne przepisy zawsze mile widziane, szkoda tylko, że większość sałatek tutaj jest niewykonalnych. Na FB ostatnio trochę bardziej aktywna jestem, niż na blogu, więc fajnie, że tam jesteś :)
-
asiaya
2012/11/09 21:34:47
Invitado, bo to też i spory kawał materiału, a jeszcze chcesz kvalitný, jak to mówią Czesi :) Będziesz na Saharze Zachodniej? Jak się będziesz przemieszczać z Tangeru na południe? W Tangerze na pewno być kupiła, co trzeba. Pytanie, czy starczy Ci czasu :)
-
2012/11/09 23:33:26
asiaya; w Tangierze to nie da rady, bo na drugi dzień rano zwiewam. Tangier może był fajny w XX wieku, kiedy pisarze amerykańscy zrobili tam sobie "metę" i czerpali natchnienie:) teraz to jest baza dla Afrykańczyków, którzy chcą nielegalnie dostać się na Gibraltar i dalej, w Europę. na drugi dzień jadę do Fezu, a potem siuuuup na południe autobusami:)a potem do Algierii i znowu na południe. i na te "południa" to chcę już wygodnie niczym w kokonie jechać:)
-
asiaya
2012/11/10 07:38:40
Invitado, widzę, że program napięty i konkretny :) Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem!
-
2012/11/10 13:33:50
Dziewczyny! Czytalam Wasze komentarze z wielkim zaciekawieniem. Asiu, wiecej takich wspisow poprosze. Moze jednak masz karme zwiazana z Indiamii :)
-
asiaya
2012/11/10 14:47:13
Agradablo, to znaczy jakich wpisów? :) Cały urok w komentarzach przecież. Nie ukrywam, że bardzo mnie zmobilizowały i dodały odwagi (do tego złota znaczy ;))
Co do karmy - to dziwne, ale od przyjazdu z Europy już nie mam wrażenia, że jestem tu na chwilę, które wcześniej mi bardzo doskwierało. A wiedzieć - przecież nie wiem :)
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.