O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Jesień w Delhi

Zacznijmy od tego, że takiej pory roku nie ma w mojej lodówce! W ciągu zaledwie kilku dni temperatury spadły o ok. 10 stopni - z 30 do ok. 20. "A gdzie te najfajniejsze 27-26-25?" - się pytam! Wiatraki już nie mielą powietrza pod sufitami, z szafy wyciągnęłam wciśniętą tam w marcu kołdrę, przeprosiłam się z długimi rękawami i skarpetami. Nareszcie można oddychać, można odciąć pępowinę od klimatyzacji, można jechać samochodem z uchyloną szybą.

 

Październik i listopad to też wysyp imprez kulturalnych i przyjęć pod gołym niebem. Tradycyjnie ambasady organizują fety na kilkaset do kilku tysięcy zaproszonych z okazji świąt narodowych. Dopiero tutaj uświadomiłam sobie, jak wiele z nich przypada na jesienne miesiące (Niemcy, Austria, Czechy, Hiszpania, Węgry, Polska etc. - to tylko kilka z tych europejskich). Obecnie trwa też festiwal kulinarny czterech krajów Grupy Wyszehradzkiej: Czech, Polski, Słowacji i Węgier. 

Przy okazji dowiedziałam się o istnieniu takiej inicjatywy jak European Quartet, która ma za zadanie promocję turystyki w tych krajach. Świetny pomysł, ale proponowałabym najpierw stworzyć bezpośrednie i szybkie połączenia kolejowe między ich stolicami (czy Krakowem, który jest większą turystyczną atrakcją niż Warszawa). Przesiadka w Katowicach może być wyzwaniem dla japońskiego czy indyjskiego turysty!

Tak bawili się zaproszeni goście na otwarciu festiwalu.

Oprócz tego trwa 6. Delhijski Międzynarodowy Festiwal Sztuki z baardzo bogatym programem. Dzisiaj np. występ słynnej tancerki flamenco Evy Yerbabueny. 



Z kolei na innym festiwalu, IIC Experience Festival of the Arts, można dziś będzie zobaczyć film polskiego reżysera Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż". Nie słyszałam o nim wcześniej (znaczy o filmie, bo o reżyserze oczywiście tak!), ale niesamowity wydaje mi się pomysł przełożenia malarstwa Bruegla na język filmu. Wstawiam trailer w wersji angielskiej, bo polski to straszna sieczka i filmu w nim widać o wiele mniej.



Przejrzałam program tego festiwalu naprędce, ale znajomo zabrzmiało mi nazwisko Ferzan Ozpetek. No jasne! Jego film oglądaliśmy przed samym przyjazdem do Indii i piosenka z niego uczepiła się wtedy do mnie na ładnych parę tygodni. Jest tak radosna, że nuciłam ją sobie, gdy wcale nie było mi do śmiechu. Więc wrzucam tutaj - na dobry początek weekendu!



sobota, 03 listopada 2012, asiaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/11/03 09:07:09
Bardzo się kulturalnie zrobilo:-) pozdrawiam z jesiennej Warszawy:-)
-
asiaya
2012/11/03 09:11:56
Bardzo, a to tylko mała część z tego, co się dzieje! Mamy teraz dylemat, na co iść. A! I już mamy bilety na Bonda, bo nasz znajomy jest jego wielkim miłośnikiem i zapowiadał nam już od miesiąca, że w ten weekend KONIECZNIE!
-
2012/11/03 12:56:53
Kochana Ty pewnie nie wiesz, ze w Katowicach kilka dni temu otwarli zupelnie nowy dworzec i moze juz takiego wstydu nie bedzie :)

A co sadze o promocji Polski za granica to wiesz :(
-
2012/11/03 13:32:48
20 stopni na plusie to faktycznie zimno nie z tej ziemi:))) ugotowałabym się chyba:) dlatego wyjazd do Indii na przyszły pazdziernik przekładam i jednak pojadę w Himalaje. inne rejony Indii mnie na razie nie interesują na tyle, aby poświęcać im 3 tygodnie. pozdrawiam.
-
asiaya
2012/11/03 14:39:50
@Agradabla, widziałam jakieś zdjęcia wnętrz na Gazecie.pl. Mimo wszystko - nie rozumiem, jak można nie połączyć dwóch tak turystycznych miast, jak Praga i Kraków - przynajmniej sezonowo. A Czesi też już by mogli nie zatrzymywać międzynarodowego pociągu w każdej dziurze ;) Z tą promocją to ja wiem, ale doceniam, że przynajmniej się jakoś do kupy zebrali, a nie każdy sobie rzepkę skrobie. Bo jak już taka indyjska rodzina się pofatyguje do Pragi - to co im szkodzi machnąć się do Budapesztu czy Krakowa, nie? Póki co mają lepsze połączenie do Wiednia.
@ Invitado - czekałam tyle miesięcy, żeby spadło poniżej 30tu, a tu jak spadło, to od razu do 20tu!! 20 nie jest oczywiście źle, ale miałam nadzieję, że trochę dłużej potrwa ta faza 27-25 (dla mnie najlepsza). I jeszcze trochę spadnie, a my przecież ani ogrzewania nie mamy, ani szczelnych okien. Ale to i tak o niebo lepsze, niż 45 stopni na plusie:))
Szkoda, że nie przyjedziesz, ale Cię rozumiem. Jeśli ma się konkretną wizję, dokąd się chce jechać, to nie ma co się rozmieniać na drobne :)) Ale myślę, że Radżastan też by Ci się spodobał, zresztą pogadaj np. z Chihiro.
-
2012/11/03 14:59:45
asiaya; napiszę do Ciebie maila może dziś lub jutro. dziś rozkoszuję się pierwszym wolnym dniem i jedynym w tym tygodniu i "ambitnie" mimo 1pm chodzę nadal w pidżamie:)
loty najtańsze oscylowały w granicach 900 funtów. to zdecydowanie zbyt dużo dla mnie w tej chwili. mi chyba wszędzie się podoba. nie ma znaczenia, gdzie jadę. ale bardzo bym chciała pierwszy wyjazd do Indii zakończyć w Himalajach. a rewelacyjna temperatura w dzień to +10 stopni:) dlatego jesieni się nie boję:)
-
asiaya
2012/11/03 15:08:04
No pewnie! Co się odwlecze, to nie uciecze. Za wszelką cenę nie warto! Dla mnie +10 na zewnątrz może być, pod warunkiem, że w domu mam trochę więcej niż 15 :))
"Piżamowy" dzień - to brzmi świetnie! Rokoszuj się każdą chwilą, na maila poczekam, nie ma sprawy :)
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.