O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Stambulski koci raj

Kolejne miłe zaskoczenie w Stambule. Ilość kotów porównywalna chyba tylko z Grecją. Wchodzą wszędzie, rozkładają się z jedzeniem (nie zawsze miłym wizualnie) na środku ulicy. I widać, że są u siebie.

A przy okazji przedstawiam azjatyckiego tygrysa, który nas czasami nawiedza w Delhi - zwłaszcza po rybnej kolacji.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012, asiaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
prof.miauczur
2012/08/20 21:06:50
to mój raj, mój! ach, glaskałabym wszystkie napotkane!
-
asiaya
2012/08/21 05:25:53
Oj, nie wiem, czy by się dały :)) Ale może można by je czymś obłaskawić. Zapomniałam dodać w notce, że widziałam kocią karmę (tą suchą) rozsypaną w wielu miejscach. Czyli o koty się dba, koty się dokarmia w Stambule.
-
2012/08/21 12:00:51
od kilku dni, kiedy chodzę po Edynburgu to wydaje mi się, że jestem w kocim raju:) tyle, że tutaj bezdomnych zwierząt nie ma.
Malaga to też jest koci raj. tyle, że tam biednie te kociny wyglądały.
-
2012/08/21 12:07:23
Mowisz, ze raj? Dobrze im tam? Mam nadzieje :) na Ukrainie tez koty sie wszedzie walesaja, w barach na dworcach chodza po stolach i lodowkach ;) ale wydaja mi sie raczej niezbyt szczesliwe... W Kerali tez w kazdej restauracji towarzyszyl nam kot-zebrak ;) co bylo robic? Trzeba bylo sie posilkiem dzielic ;)
-
asiaya
2012/08/21 12:42:00
Invitado, w Edynburgu też? A u nas na osiedlu zaobserwowałam, że np. psy, chociaż nie przynależą do żadnego domostwa, to nie są niczyje. Należą jakby do ulicy i ktoś się nimi opiekuje, np. ubiera w zimie :)
Nie przypominam sobie natomiast, żebym widziała koty w Hiszpanii. Zwrócę uwagę następnym razem.
-
asiaya
2012/08/21 12:43:39
Lusin, widziałam karmę rozrzuconą po róznym zakamarkach, widziałam jednego kota pałaszującego mięso tuż przed sklepem mięsnym, więc głodu raczej nie cierpią. Wolę chyba uliczne koty od psów czy małp :)
-
2012/08/21 12:52:05
są, tylko tutaj to sobie dostojnie spacerują ubogacone w obroże z numerami tel. właścicieli:)
w Hiszpanii to trzeba zejść z głównej ulicy w boczne. przynajmniej w Maladze tak było.
-
asiaya
2012/08/21 12:56:38
I chyba bardziej na południu, a ja raczej bywam od Madrytu na północ :) A z innej beczki: Masz może konto na Goodreads? Czuję, że mogłabym na Tobie trochę powampirzyć literacko ;)
-
2012/08/21 13:57:34
asiaya; nie mam. a cóż to jest? i na czym to coś polega? "powampirzyć" brzmi dostojnie:)
-
asiaya
2012/08/21 17:30:22
Wirtualna półka z książkami :)
www.goodreads.com
-
2012/08/24 14:38:31
oj, to musiałabym tam też coś pisać? chodzi mi o recenzje?
w niedzielę idę na spotkanie z Jeet Thayilem i Mishrą, to tak a propos indyjskich klimatów. a potem to pewnie przez rok nic i za rok od nowa bankructwo:)
-
asiaya
2012/08/24 18:21:52
Niekoniecznie recenzje, możesz tylko punkty przyznawać. A ja mogę podglądać, co czytałaś, co Ci się podobało i co zamierzasz przeczytać :))
Mishra był w Delhi w zeszłym tygodniu bodajże, promuje teraz nową książkę. Lubisz go? Ja sięgnęłam po "Butter chicken", ale szybko rzuciłam w kat ( a raczej oddałam do biblioteki). Jeet Thailea w ogóle nie znam. Przy tych cenach wstępu w Edynburgu (do tego jakaś książka lub dwie :)) rzeczywiście można zbankrutować!!
-
2012/08/24 20:12:30
nie wiem, czy go lubię. raczej ciekawa go jestem:) tak, promuje nową książkę, która kosztuje 20 funtów. także ja za nią na razie dziękuję, pożyczę z biblioteki:) a ten drugi pisarz, to debiutant. będzie razem z Teju Cole, także debiutantem z NY.
w wolnej chwili popatrzę na tą stronę. tyle, że ja dziwadła często czytam, które popularne nie są, a czasami czytadła, choć to rzadziej:)
-
asiaya
2012/08/24 20:35:41
Ceni się! U nas kosztuje tak 7-9 funtów. NA GR jest dużo "dziwadeł' (sama się zdziwiłam, że niektóre rzeczy znalazłam), więc to nie problem. A jak sie zalogujesz, daj znać! :)
-
chihiro2
2012/08/28 14:33:48
Dziewczyny, Wasza (Twoja, Asiu, i Invitady) rozmowa zeszła na Pankaja Mishrę, to pozwolę sobie wtrącić trzy grosze. Czytałam jego wszystkie książki poza najnowszą i tą o Buddzie, wszystkie mnie w pewnym stopniu rozczarowały, żadna nie spełniła oczekiwań. Najgorsza zdecydowanie była "Butter Chicken in Ludhiana", co za gniot! Natomiast cenię Mishrę bardzo jako dziennikarza, artykuły dla Guardiana pisze naprawdę dobre. Byłam z nim na spotkaniu w Berlinie w zeszłym roku w czasie berlinskiego festiwalu literackiego, promował tam niemieckie wydanie"Temptations of the West" (tyle że niemiecki wydawca zdecydował się opublikować książkę niepełną, tylko rodział o Indiach, z pominięciem innych krajów, a szkoda). Bardzo ciekawy, elokwentny, inteligentny facet. I do tego sympatyczny.
Najnowszą jego książkę mam, cudnie wydana, naczytałam się znakomitych recenzji, temat mnie interesuje, Gucio czyta teraz i zachwala ogromnie. Coś czuję, że to jego najlepsza pozycja do tej pory. Może musiał autor dojrzeć pisarsko? Wydaje mi się, że od "Butter Chicken..." do "From the Ruins of Empire" przeszedł długą drogę...

A, Invitado, ja mam konto na goodreads, nic tam nie musisz pisać, to raczej taki katalog książek z własnej biblioteczki, plus te, które chcesz przeczytać. Przynajmniej ja tak to traktuję, ale mam tam status "bibliotekarza" (ho ho :)) i wolno mi też wstawiać nowe książki oraz uzupełniać dane o tych, które już tam są wstawione (np. dodawać zdjęcia okładek czy poprawiać błędy popełnione przez innych).
-
asiaya
2012/08/28 15:37:49
Chihiro, i znowu się okazało, że do pisarza można się zrazić, jeśli na pierwszy rzut weźmie się nieodpowiednią książkę :) Co do felietonów to się zgodzę, ale czytuję sporadycznie. Pamiętam, że kiedy rozmawiałyśmy w grudniu też nie byłaś zachwycona jego książkami. Chyba zatem dobrze, że jednak kupiłaś i miło się zaskoczyłaś. Pozostaje mi tylko czekać na Twoją recenzję "From the Ruins of Empire".
A propos, właśnie dzisiaj doszła "Behind The Beautiful Forevers" :)
Invitada już jest na GR, znajdziesz ją w moim profilu (Invitado, usunęłam Twój GR-nick z komentarzy, nie byłam pewna, czy chcesz, żeby tak sobie wisiał tutaj ;))
-
2012/08/28 20:32:44
a ja i tak jako invitada byłam, więc bez różnicy:)
odwołal spotkanie pisarz z jakiegoś powodu. trochę szkoda, bo chciałam człowieka poznać. ale może za rok dojedzie. tylko z naszym festiwalem jest raczej tak, że jak napiszesz książkę i ją promujesz, to wtedy uczestniczysz. jeśli wydałeś książkę ostatnią dwa, trzy lata temu, to już sobie nie pogościsz na festiwalu. no, chyba że dostałeś nobla:)

chihiro, tak wiem, że masz konto i ogrom książek. zaglądałam trochę ostatnio.
-
asiaya
2012/08/28 21:07:08
Widocznie się w Delhi zasiedział ;) Mi się wydaje, że nie wszyscy autorzy przepadają za uczestnictwem w takich spotkaniach, ale po wydaniu książki mają pewne obowiązki marketingowe :) Nie wiem, jak to jest w przypadku Mishry.
-
noirdesir2
2012/08/31 17:24:19
udostępniłam ten post na str. facebookowej mojego bloga, wszystko co kocie, mnie cieszy:)
-
asiaya
2012/08/31 17:34:37
Miło mi bardzo :)) Czy Tofik to popularne kocie imię, bo już słyszałam o jednym? :))
-
noirdesir2
2012/09/02 22:07:13
Tofik to popularne imię kocie w przypadku kotów rudych. Też już o niejednym Tofiku słyszałam, kot mojej mamy to też Tofik :)
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.