O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Khadi

Khadi to ręcznie tkany materiał bawełniany/jedwabny/wełniany. Splot ma trochę grubszy, nieregularny. Jedwabie są dosyć sztywne, szorstkie.

Jednak to nie zalety tych tkanin sprawiły, że khadi odegrał tak ważną rolę w historii Indii. Mahatma Gandhi uczynił z niego ważny symbol walki o niepodległość (tutaj kilka jego wypowiedzi na ten temat). Jak Indie długie i szerokie zapłonęły stosy ubrań sprowadzanych z Anglii, ogłoszono ich bojkot i wezwano do ubierania jedynie odzieży wyprodukowanej w Indiach. Sam Gandhi dawał przykład, nie rozstając się z kołowrotkiem (charkha) nawet podczas ważnych spotkań. 

fot. Margaret Bourke-White, więcej zdjęć kołowrotków w Indiach tutaj

W khadi Gandhi złożył również oficjalną wizytę w dżdżystym Londynie.

fot.http://astroppm.blogspot.com

Wyłącznie z khadi szyje się indyjskie flagi. Tak nazywają się również sklepy sprzedające ręcznie tkane ubrania, nie wszystkie tak skromne, jak te, które nosił swego czasu Gandhi. Natomiast jego podobizna nadal jest wykorzystywana w celach marketingowych. 

Khadi 1

Khadi 2

Można w nich kupić również kosmetyki ayurwedyjskie, wykorzystujące lokalne surowce... 

khadi 8

Khadi 4

Khadi 5

jak również zioła lecznicze, suplementy itp. Poniżej sok z amli, liściokwiatu garbnikowego, czyli indyjskiego agrestu. Szczególnie polecany ze względu na wysoką zawartość witaminy C i właściwości bakteriobójcze. W smaku koszmarnie cierpki :)

khadi 3

Można tam też znaleźć leki na całkiem współczesne bolączki:

Khadi 6

Czegoś takiego Gandhi raczej nie zażywał:

Khadi 7................................................

A dzisiaj - o ironio! - przeczytałam na Olzusowym blogu o pomysłach pewnej Angielki zastąpienia bielizny Made in China majtami szytymi od A do Z w Wielkiej Brytanii!

sobota, 19 maja 2012, asiaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/05/20 00:17:00
Asiu, Twój blog już dawno poleciła mi moja 17-letnia córka, która uczy się w Indiach, jako najlepszy blog o Indiach. Czytam go od tamtego czasu i całkowicie się z nią zgadzam:). Parę dni temu rozmawiałam telefonicznie z Ewą Dz. z Warszawy, a właściwie tak naprawdę to z Mazur, moją kuzynką, która na wieść, że Weronika uczy się w Indiach, wspomniała o bliskiej koleżance mieszkającej w Delhi, która prowadzi blog i dziś właśnie przesłała mi link do tego bloga, Twojego bloga:):):) Pozdrawiam serdecznie z Opola. Dorota.
-
asiaya
2012/05/20 08:37:07
O rany, ale ten świat mały! Za kilka tygodni spotykamy się z Ewą na naszych ukochanych Mazurach, już się cieszę :)
Dziękuję bardzo za tyle komplementów, bardzo mi miło :)) Znam osobiście kilka osób, które mają o wiele większą wiedzę o Indiach i mieszkają tu "od wieków" i na pewno miałyby więcej do powiedzenia, ale nie są zainteresowane prowadzeniem bloga.
Chodzi o Weronikę z okolic Pune, która od czasu do czasu się odzywa w komentarzach? Nie wiedziałam, że ma 17 lat :) Zuch dziewczyna, że tak daleko tak wcześnie wybyła :)
Pozdrawiam serdecznie!
-
2012/05/20 10:38:38
Nie wiedziałam, że pisze komentarze, ale na pewno chodzi o tę Weronikę:) Wygrała stypendium do jednej ze szkół UWC, ale też jej pierwszym wyborem były właśnie Indie:).
Może i są osoby, które miałaby więcej do powiedzenia na temat Indii, ale trzeba jeszcze potrafić tak te informacje przekazać, żeby czytało się je z przyjemnością, a w przypadku Twojego bloga, dosłownie ze śmiechem na ustach...:)
Z Ewą spotkamy się w Warszawie 1 czerwca, kiedy będę odbierała Weronikę z lotniska.
Oj, jak ja wam zazdroszczę tych Mazur...Pisz to moje rodzinne strony :)
-
2012/05/20 15:06:18
Jestem w 100% za bojkotem chinskich produktow! Chinczycy niczego obcego nie wezma, to dlaczego my mamy kupowac ich towary:)
-
asiaya
2012/05/20 17:10:53
Wirellaa: Indie są niesamowitym doświadczeniem, a w tak młodym wieku to już w ogóle! "Potem" już nic nie jest tak samo, jak "przed".
Będę kilka dni później i już się nie mogę doczekać! :) Pierwsze dni są zawsze tak intensywne i zwykłe czynności tak niezwykłe :)
-
asiaya
2012/05/20 17:11:47
duo.na, ale niemieckie samochody kupują, czy one też produkowane w Chinach?
-
2012/05/22 07:42:30
a ja wczoraj w szkole nauczyłam się, że w XIX wieku mieszkańcy Indii i Bangladeszu, ale szczególnie ci mieszkający w/ niedaleko Kalkuty mówili po angielsku z akcentem z Dundee. a to wszystko przez współpracę w branży tekstylnej. dziś co prawda szwalnie już nie istnieją, akcent pewnie też nie przetrwał:), ale historia ciągle żywa:)
-
asiaya
2012/05/22 12:52:42
Invitado, nie mam niestety rozeznania w akcentach brytyjskich, ale podejrzewam, że to może być nawet zabawne!
Mam natomiast znajomego Polaka, który mówi po hiszpańsku z silnym akcentem argentyńskim, bo się tak nauczył :) Ja akurat ten akcent uwielbiam, często puszczam sobie jakiś film z Argentyny tylko po to, żeby posłuchać, jak mówią :)
-
lilithin
2012/05/27 14:13:54
Zawsze mnie ciekawiły te kosmetyki z khadi, zwłaszcza olejki do włosów, ale jakoś na nic się nie skusiłam ;) Widziałam też przepiękne sari. Też się nie skusiłam ;)
-
e.milia
2012/05/28 17:21:39
A ja się skusiłam na szampon z Khadi, taki z cytryną i miodem, właśnie przedwczoraj go użyłam pierwszy raz i okazał rewelacyjny (przynajmniej dla moich włosów)!! Kusiły mnie też te mydełka i inne rzeczy, ale już nie chciało mi się tego zwozić do Polski. Teraz trochę żałuję :)
-
asiaya
2012/05/29 11:55:32
@Lilithin, prawdę mówiąc to niedawno odkryłam ten sklep, w mojej dzielnicy go niestety nie ma. Olejek sobie nawet raz kupiłam, ale to nie jest dobry pomysł w przypadku moich włosów. Ty masz już jedno sari, prawda? Ja jeszcze się nie zdecydowałam, czy w ogóle kupić, ale lubię oglądać.
-
asiaya
2012/05/29 11:58:38
@E.milio, do tej pory używałam szamponów, żelu do twarzy i mydełek. Szampony są bardzo dobre, tylko muszę uważać, żeby nie zawierały henny, żel też przyjemny, bardzo łągodny, natomiast mydełka tak średnio. Ale ja w ogóle nie przepadam za mydłem w kostce :)
-
lilithin
2012/05/29 12:12:29
A pochwalę się nawet, że mam już 3 sari. To jedno z gotowymi plisami już z przodu, ale chciałam tradycyjne, które samemu trzeba drapować i niedawno kupiłam 2, bo były śmiesznie tanie. A Ty już się chyba długo zastanawiasz ;) Chęć kupna trzeba po prostu poczuć i dać się ponieść chwili :)
-
asiaya
2012/05/29 12:30:39
Lilithin, Indie mnie zainspirowały antykonsumpcyjnie :)) Nie znajduję żadnej przyjemności w zakupach. Chociaż kosmetyki i książki to jeszcze, jeszcze, natomiast na zakupy ubraniowe mnie wołami nie można zaciągnąć :) Ani chybi zostanę sadhu!
-
lilithin
2012/05/29 13:03:30
Hahhahaha! Uśmiałam się :)
-
asiaya
2012/05/29 14:01:11
:))
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.