O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Licencja na jaja

Dwa dni temu śniło mi się, że pada deszcz. Bardzo nie chciałam się obudzić. Oczywiście okazało się, że ten szum to tylko wiatrak pod sufitem, a nie plucha za oknem. Tak, wiem w Polsce przednówek i kiełkujące w piwnicy ziemniaki, a ja tu marudzę ;) Wszyscy czekają na słońce i co najmniej dwadzieścia w cieniu. Mam!!! Komu? Komu? Zbywa mi z 10 stopni.

Upały w Delhi to nie tylko dyskomfort termiczny. To także przerwy w dostawie prądu i bolesny deficyt wody. Jeszcze na dobrą sprawę się nie zaczęły, a już kontener z wodą codziennie parkuje na ulicy - czy to przed naszym, czy przed sąsiadów domem. 

Upały to też problemy żołądkowe. Mieszkając tu dłużej może człowiek i nabywa odporności, ale jak zaraza dopadnie, to porządnie. 3-4 dni to absolutne minimum i nie ma zmiłuj. Nikt przy zdrowych zmysłach nie je w tym czasie mięsa czy ryb (które nawiasem mówiąc i w innych porach roku są też dosyć ryzykowne i mało apetyczne), mogą być kilkakrotnie rozmrożone i zamrożone.

Wysyp owoców rekompensuje inne braki. Mamy teraz sezon na papaje, arbuzy, a za moment pojawi się przepyszne mango! Sir wynalazł absolutnie fantastyczny przepis na chłodnik pomidorowo-arbuzowy i już się uzależniłam!

A tego dnia (tego dwa dni temu) naprawdę rozpętała się burza. Deszczu było co prawda tyle, co w naparstek, ale piaskuuuu... Wyszłam na balkon zamknąć drzwi i wróciłam zgrzytając zębami. Potem przez całą noc błyskało. Na sucho. Takich rzeczy w Delhi o tej porze roku nawet S. nie widziała. A mieszka tu już prawie 30 lat (na oko, nie śmiem pytać ;) )

---------------------------------------------------------------

Poniższe zdjęcia miały być z okazji Wielkiej Nocy, ale się okazało, że święta podstępnie minęły, zanim się zdążyłam zorientować!

O jajkach mianowicie miało być! Można złapać taką zgrzewkę z ulicy (może już nawet ugotowane  - w tej temperaturze wcale bym się nie zdziwiła ;) :

jajka rynek

Ale są też i takie arystokratki z rodowodem (near organic!! czyli: stały obok ekologicznych). Na każdym jajku hologram - ACTA nam niestraszne!!!

jajka 1

 I zapewnienia, jakie to świetne życie rodzicielka owych wiedzie - bez klatki i na bogatej diecie (całe kurze menu wymienione). Nieodłącznym elementem opakowań w Indiach jest czerwony lub zielony znaczek (kółeczko w kwadracie) oznaczający wegeteriański bądź niewegetariański produkt (jajka są non veg, stąd np. 2 rodzaje majonezu - veg (bez jajek) i non veg (jajeczny). Niewegetariańska może być też pasta do zębów (sic!).

jajka 2

A po spożyciu (jajek) prosimy zniszczyć (pudełko), bo przecież nie takie rzeczy w Indiach się podrabia. 

------------------------------------------------------------------------

Skoro uzupełniam zaległości: z serii transport rodzinny.

Mi się osobiście na takie widoki podnosi ciśnienie, ale to zapewne MÓJ problem.

delhi ulica 1

Więcej grzechów nie pamiętam, żadnych nie żałuję, a na temat poprawy możemy negocjować ;)

czwartek, 12 kwietnia 2012, asiaya

Polecane wpisy

  • Jesień w Delhi

    Zacznijmy od tego, że takiej pory roku nie ma w mojej lodówce ! W ciągu zaledwie kilku dni temperatury spadły o ok. 10 stopni - z 30 do ok. 20.

  • Kuchnia techno-emocjonalna cz. 1

    Guru nie należy do moich ulubionych słów. Myślę, że zbyt wiele osób daje się wodzić za nos zbyt niewielu, a wrodzony sceptycyzm nie pozwala mi być bezkrytyczną

  • Z Porsche do BMW

    W Pradze jeździłam Porsche, w Delhi musiałam się przesiąść na BMW. No dobrze, to była Š koda, model 14 T - wprost ze studia Porsche Design. W Delhi za t

  • Nie uwierzycie, jak dawniej wyglądała moja kuchnia

    Popatrzcie, to taka zwykła kuchnia w bloku. Na tyle duża, że oprócz standardowej zabudowy w kształcie litery L, dało się jeszcze zmieścić stół z krzesłami. A

  • Akurat dziś

    Przez ostatnie dni było upalnie. Nawet kropli deszczu, wieczory cudne, ciepłe, rozgwieżdżone. Dziś miał być rozrywkowy wieczór w naszym amfiteatrze, kabaret, a

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/04/12 21:58:53
no, nie Tobie jednej się podnosi ciśnienie:(
Wiesz, tu w Polsce nie Indie a ile mijamy ludzi, co mają w odwłoku własne dzieci i bez fotelików je wożą, to głowa mała. Dopiero jak zdarzy się tragedia, to wtedy żal. Ech, bezmyślność i tyle.
No, a co do Świąt, to one właśnie takie są, podstępne, czyhają tylko aby minąć aż się nie zorientujesz;0) Pozdrawiam.
-
Gość: Ania, *.dynamic.sbb.rs
2012/04/12 22:03:44
Czekałam, czekałam i się doczekałam... na nowy wpis bo ja nowa jestem (na twym blogu) i pełna entuzjazmu. Kilka dni temu przeczytałam od A do Z. Bardzo przyjemne zdjęcia i wpisy. Pozdrawiam :)
-
asiaya
2012/04/12 22:24:19
Chiaro, zwłaszcza, że już widziałam wypadki motorowe tutaj. Szczęściem w nieszczęściu nie jeździ się na ogół szybko - za duże korki. A fotelikow dziecięcych w ogole nie widuję, musze zwrocic uwagę. Widziałam za to matki prowadzące samochód z dzieckiem na kolanach!
Co do Wielkanocy - nigdy nie byłam fanką. Mało klimatyczne te święta w porównaniu z Bożym Narodzeniem, chociaż wydaje mi się, że z punktu widzenia chrześcijaństwa o wiele ważniejsze. Zawsze to jednak dodatkowa okazja, żeby złożyć życzenia! O ile się zupełnie nie przegapi. Pozdrawiam ciepło!
-
2012/04/12 22:26:43
Jako dziecko regularnie byłam wożona na ramie roweru, bagażniku motocykla, zaczepie ciągnika, straszliwej stercie siana lub gigantycznej stercie snopków zboża, potem namiętnie jeździłam autostopem w przedziwnych warunkach, nawet po Ukrainie, przeżyłam, wspominam to z przyjemnością i nic mi się nie podnosi.
Ale ja jestem dziwna, więc nie zwracaj na mnie uwagi.
-
asiaya
2012/04/12 22:33:04
@Aniu, strasznie mi miło i dziękuję! :) Czasami muszę oderwać się od bloga i zapomnieć o Indiach - tak dla higieny umysłowej :)
A! Sama muszę kiedyś dokonać tego wyczynu (przeczytania bloga od A do Z)
-
asiaya
2012/04/12 22:43:53
@NZ, ja też byłam wożona jako dziecko na motorze (raz nawet pamiętam, że pojechałam do miasta na bosaka, czego mój wujek nie zauważył :)) i nieraz sobie łydkę od tej rury wydechowej sparzyłam, ale jako niemowlaka nikt mnie jednak na rękach po trójpasmówkach nie woził. Fakt, nie było trójpasmówek w okolicy ;)
-
2012/04/13 01:06:19
Moja Droga,
Chinczyk posadzil by jeszcze dwoje dzieci z przodu a pani dal jakies siaty do trzymania! Czasem otwieram buzie ze zdziwienia, co oni potrafia:)
-
asiaya
2012/04/13 05:33:50
Duo. na, może tego nie widać, ale pani trzyma siatę, owszem :) Tutaj oczywiście też jeżdżą w ten sposób - całymi rodzinami, ale szczególnie mnie zdumiało, że to dziecko takie malutkie, a głowkę ma niczym nieosłoniętą. Ja już nawet nie mówię o wypadku, ale kurz, hałas, spaliny...
-
agradabla
2012/04/13 20:51:39
a co to znaczy, ze te jaja sa near organic? :))
-
askag12
2012/04/14 16:14:46
dawaj ten przepis na ten chlopdnik pomidorowo-arbuzowy!!!!! co do pojazdu, to w paki wiozlby jeszcze z przodu pralke, a za mama siedzialby 3 latek z 4-latka!!! po lbach bym dala i mamusi i tatusiowi!!!
rozumiem potrzebe oderwania sie od subkontynentalnej tematyki, ja czuje to samo czasami, chociaz burz piaskowych juz nie ma, za to leje jak z cebra 3 dzien z rzedu
ja tez dostalam ostrzezenie z picasa, ze juz zapchalam konto i musialam nawet wykasowac kilka starych fot. bol!!!
-
asiaya
2012/04/14 22:19:38
@agradabla: to znaczy, że certyfikat jest trudno uzyskać, ale obiecuję Ci, że to coś w tym stylu, a Ty, jak chcesz, to wierz :)
-
asiaya
2012/04/14 22:41:59
Asiu, tak prosty ten przepis, że się dziwię, że nie wpadłam sama na niego. Miksujesz pomidory obrane ze skórki i arbuza, odstawiasz do schłodzenia i voila! Oczywiście diabeł jest pogrzebany w szczególach, czyli proporcjach. W przepisie jest 1:1, ale dla mnie to za słodkie, więc daję 3/4 pomidorów i 1/4 arbuza (mi się wydaje, że im dłużej ten chłodnik się chłodzi, tym silniejszy smak arbuza). Zmiksować z odrobiną soli i odstawić do lodówki. Przed podaniem doprawiam świeżo zmielonym pieprzem, oliwą i octem balsamicznym, ale wyobrażam sobie, że równie dobrze smakowąłoby np. z łyżką kwaśnej śmietany. I tyle, cała tajemnica :)
Oj tak, czasami muszę wewnętrznie stąd wyemigrować, ale już wróciłam i jest OK :)
Z tymi zdjęciami - najgorsze, że te wszystkie galerie są online, czyli zależą od łącza. No nic, powalczę. Pozdrawiam!
-
lilithin
2012/04/16 18:37:05
Burzę i wichurę pamiętam do dziś! U nas też lał deszcz, sąsiadom poleciały szyby w oknach.

Odnośnie transportu to wszystko zależy od punktu siedzenia ;) Przed przyjazdem do Indii nie wyobrażałam sobie np. jechania na skuterze w 3 osoby czy jechania na motorze w spódniczce, bez kasku, z małą torebką, dużą torbą i siatkami z zakupami. Okazuje się, że jednak można i nikomu krzywda się nie dzieje. Widok tak przewożonych maluchów już mnie nie szokuje. Fotelików tu nie ma. Gdzie wsadzić fotelik, jak z tyłu mogą usiąść 4 osoby + dziecko? Miejscowi wiedzą, jak prowadzić z tym dzieciątkiem, matki wiedzą, jak usiąść i jak je trzymać. Oni z pewnością kręciliby głową na europejską obsesję bezpieczeństwa - no jak to dziecko w foteliku, a nie przy mamie?
-
asiaya
2012/04/17 08:26:09
Lilithin, aż szyby poleciały?? No, no...
Że człowiek się do tego widoku przyzwyczaja, to jedna sprawa, ale nigdy nikt mnie nie przekona, że to jest bezpieczne. Można sobie trzymać to dziecko na tysiąc sposobów, ale jak ma nieosłoniętą głowę (kurcze, nawet od hałasu i kurzu), to tu nic trzymanie nie pomoże. Poza tym wystarczyłoby tylko, żeby to dziecko miała np. w chuście, przywiązanej do siebie i nie jechała na amazonkę - i lepsza stabilność i wolne ręce (np., żeby amortyzować upadek).
A co Indusi myślą o europejskich środkach bezpieczeństwa - mhm, wybacz, nie są dla mnie w tej kwestii autorytetami :))
A ty w tej spódnicy jechałaś "na amazonkę"? :)) Mnie takie jazdy w przypadku dorosłych nie ruszają - każdy ma swój rozum i niech se jeździ, jak chce :))
-
2012/04/17 11:21:36
Ojej a ja na motorze codziennie i na amazonke wlasnie ale przez bardzo spokojna uliczke ;) Juz do tego przywyklam ale wozenie dzieci w podobny sposob mrozi krew w zylach. U nas jeszcze czasami takie maluchy cztero, piecioletnie waza rano do szkoly a one z tylu przysypiaja nawet nie chce myslec o tym jakby sie tak przechylily czy cos:/ tu na motorze mozna spotkac wiele dziwnych konfiguracji np. rodzice, dwojka dzieci, pies i butla z gazem. Szalenstwo!
Ps. Fajnie, ze sie odzewalas;)
-
asiaya
2012/04/17 23:04:06
Siamsoleils, a dlaczego na amazonkę jeżdzisz, przez spódnicę? :)) Mi się ta pozycja wydaje strasznie niewygodna. No tak, wiadomo, że co innego pomykać spokojną uliczką, a co innego wyjechać na trzypasmówkę w Delhi, gdzie każdy jeździ slalomem, swobodnie zmieniając pasy :) Prawdziwa ekwilibrystyka i lepiej mieć stabilność.
Kiedyś nawet liczyliśmy, ile butli gazowej na jednym rowerze przewożą, ale już daliśmy spokój.
Wpadam na bloga trochę jednym okiem, ale mam nadzieję, że do końca tygodnia się ogarnę ;/ Myślałam o Tobie, gdy dowiedziałam się o tym zamachu bombowym, o tym wpisie sprzed kilku miesięcy...
-
Gość: czara, *.rev.sfr.net
2012/04/18 19:48:48
Zróbmy więc wymianę, parę promyków indyjskich za paryski deszcz? :) Choć poważnie w tej części Francji, mimo że upały rzadko, to od paru lat panuje susza więc z rozsądku z deszczu trzeba się cieszyć. Ale kto bym się tam kierował rozsądkiem...
-
Gość: Ewa, *.adsl.inetia.pl
2012/04/18 22:04:43
Jak tu ciekawie :)))
Rozgaszczam się bez pytania :)))
pozdrawiam
-
asiaya
2012/04/19 13:00:50
Czaro, od czasu do czasu pokropi, co o tej porze nie jest normalne. No i oczywśicie we śnie zapomniałam, że w raz zdeszczem pojawiają się komary!! Cała jestem pogryziona... No, ale jak się deszczu zachciewa :))
-
asiaya
2012/04/19 13:05:32
Ewo, cieszę, się, witaj i się rozgaszczaj :) Wracam za minutę ;)
-
2012/04/19 15:08:41
U nas da się kupić fotelik :)
Ale korzystanie z niego jest uważane za dziwactwo.
Chusty dla dzieci to rzadkość.
Ostatnio widziałam na motorze rodzinę z 5 dzieci. Dla mnie niesamowita jest odporność psychiczna matek, które w ten sposób jeżdżą, boczkiem, z gromadką dzieci, w tym bywa, że i kilkudniowym najmłodszym. I na dodatek mają na nogach klapki, i te klapki im nie spadają!
Z innej beczki - mięso jemy przez okrągły rok, wydaje mi się, że rzadko się ktoś przejmuje tym rozmrażaniem-zamrażaniem-rozmrażaniem. I jak go potem zaboli brzuch, to nie powiąże jednego z drugim, tylko np. z tym, że mięso było "za gorące" na tą pogodę, albo że potem coś zjadł, albo przedtem... (np. po lodach nie można pić herbaty), albo że po prostu tak się zdarzyło, ale niedługo "thik ho dźaiga".
-
asiaya
2012/04/20 06:04:47
Asiu, pamiętam, że te rodziny na motorach to był mój pierwszy szok w Delhi - jeszcze w drodze z lotniska :))
U nas mięso, jak możesz się domyślęc, nie cieszy się zbytnią popularnością. Hindusi nie-wegetarianie zazwyczaj ograniczają się do kurczaków i ryb (szczególnie Bengalczycy), a Muzułmanie jedzą baraninę itp. Kozy chyba też - tak mi się wydaje.
I masz rację - może oni tego nie wiążą bezpośrednio wpływem temperatury na jedzenie, a bardziej na siebie (tutaj też są potrawy sezonowe), ale dla mnie to ewidentne. Prawdę powiedziawszy, używanie tak ogromnej ilości przypraw też rodzi u mnie podejrzenie, że coś tam się maskuje ;))
-
lilithin
2012/05/01 11:46:05
Nie pamiętam, czy na amazonkę, czy nie, wszystko zależy od tego, czy spódnica jest wąska, czy nie ;) Hinduski nawet w salwarach jeżdżą bokiem! Co dla mnie jest baaardzo niewygodne...
-
asiaya
2012/05/01 15:27:31
Lilithin, a ja w Chandigarh widziałam bardzo dużo (w porównaniu do Delhi) kobiet jeżdżących na motorach solo, w salwarach oczywiście nie na amazonkę :)
A na Goa nawet panią w wąskiej krótkiej spódnicy :))
asiaya.blox.pl/2011/12/Bo-kobieta.html
-
lilithin
2012/05/02 16:02:34
Pani ze zdjęcia jest na skuterze, w Chandigarh dziewczyny też jeżdżą na skuterach, chyba właśnie z tego względu, że nie trzeba na nim jeździć na amazonkę, w przeciwieństwie do motorów na których niezwykle rzadko widuję kobiety.
-
lilithin
2012/05/02 16:03:41
Acha, i pisząc, że nawet w salwarach jeżdżą bokiem chodziło mi o pasażerki, nie wiem, czy jasne to wynikało z wypowiedzi ;)
-
asiaya
2012/05/02 17:01:15
Tak, racja, to skutery! Jasne, pasażerki, inaczej się nie da :))
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.