O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie jest Sodoma i Gomora?

Pytam, bo wypadałoby znać miejsce swojego pochodzenia. Okazuje się bowiem, że nieustannie sieję zgorszenie.

..................

Jaipur. Po kilku godzinach zwiedzania różnych budowli, usiedliśmy w jednej z kafejek i spytaliśmy o piwo. Czy jest. Kelner spojrzał nerwowo w lewo i w prawo. "Chwileczkę" - odrzekł i oddalił się w kierunku kuchni. Na taką "chwileczkę" w Indiach można machnąć ręką, więc zaczęłam rozglądać się za innym. Wrócił jednak i z tajemniczą miną oznajmił: "Proszę za mną". Rozbawieni wstaliśmy i poszliśmy. Poprowadził nas przez restaurację, w której indyjskie rodziny spożywały obiad, do pustej sali. Kazał usiąść i "chwileczkę" poczekać. Poszedł. Przyszedł. Przyniósł ze sobą to:

Zostawił otwieracz do butelek i wyszedł, starannie zamykając za sobą drzwi. W środku tajemniczej metalowej skrzynki leżały 2 butelki schłodzonego Kingfisher'a.

.....................

Delhi, centrum kulturalne India Habitat Centre. Przyszliśmy za wcześnie na film i korzystając z okazji, usiedliśmy w ogródku pobliskiej restauracji, aby poodychać trochę świeżym powietrzem. W końcu takich miejsc, gdzie można się na zewnątrz zrelaksować bez widoku śmieci i obdrapanych budynków, nie jest w Delhi wiele. Nie bardzo wiedzieliśmy, co zamówić i w końcu oboje zdecydowaliśmy się na kawę po irlandzku. Bez bitej śmietany.

- Niestety nie serwujemy alkoholu w ogródku. Zapraszamy do środka.

- Ale to jest przecież kawa...

- Ale z alkoholem!

Ponieważ za nic w świecie nie chcieliśmy wejść do środka, dostaliśmy kawę po irlandzku bez rumu. Ze śmietaną.

.....................

Zajęcia z jogi. Instruktor przypomina o włożeniu koszulki do spodni. Przecież mogłaby się zsunąć w ferworze zajęć i pokazać, mhhhhmm, co? Np. plecy... Nie byłoby problemu, gdyby można było nosić obcisłe topy. Ale nie można. Zalecane jest ubranie się na cebulkę. Cenna rada, szczególnie w 40 stopniach ciepła i w pomieszczeniu, które dysponuje jedynie kilkoma wiatrakami pod sufitem.


Na wakacjach w Sodomie i Gomorze. Fot. Sir, Wiedeń 2009

piątek, 17 lutego 2012, asiaya

Polecane wpisy

  • Jesień w Delhi

    Zacznijmy od tego, że takiej pory roku nie ma w mojej lodówce ! W ciągu zaledwie kilku dni temperatury spadły o ok. 10 stopni - z 30 do ok. 20.

  • Niemoralna pozycja...

    ... czyli wpis okolicznościowy ;) 3 m iesiące aresztu, grzywna, a przy odrobinie szczęścia i to, i to. Tyle można dostać z paragrafu 294 Indyjskiego Kodeksu Kar

  • Dokąd na Sylwestra 2012?

    Nie, to nie pomyłka. Gdyby Wam bowiem przyszło do głowy wybrać się w tym czasie do Wiednia, a w Wiedniu na słynny Noworoczny Koncert Wiedeńskich Filharmoników (

  • Sernik z ajerkoniakiem i kawałkami czekolady

    Pyszny, kremowy, gładki sernik z mocno wyczuwalną, alkoholową nutą. Zdecydowanie nie dla dzieci ;) Z kawałkami czekolady, smakuje po prostu dobrze a może nawet

  • brak wifi...?

    "35-letni mężczyzna, który jechał pociągiem PKP Intercity relacji Gdynia – Białystok , nagle otworzył okno i wyskoczył z jadącego pociągu. Przeżył, ale je

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/17 13:41:04
Ty sodomitko ;)
-
agradabla
2012/02/17 13:49:27
powinnas nas tam reprezentowac a Ty co? najchetniej bys chodzila naga i do tego nawalona (kawa) jak autobus! wstyd! :))
-
Gość: Ola, *.catv.broadband.hu
2012/02/17 14:02:51
Pierwsza anegdotka mnie zupełnie zabiła. Właśnie takie drobiazgi lubię opowiadać ludziom, którzy pytają, jak to w tych Indiach jest :)

Ja aż taka bezwstydna jak Ty nie byłam i starałam się zachowywać :D Ale miałam też swoje przejścia, po których obraz białych ludzi w umysłach miejscowej ludności na pewno się tylko pogorszył. Otóż... odważyłam się zjeść obiad z kolegą, który, uwaga - nie był moim chłopakiem! Normalnie nie byłoby w tym nic strasznego, ale obsługa restauracji znała doskonale mnie i Gorana, więc kiedy kilka dni po jego wyjeździe (o którym też wiedzieli) pojawiłam się w towarzystwie innego... W oczach kelnerów widać było zgrozę i czyste potępienie :) Nic nie powiedzieli, ale zauważyłam, że przynajmniej w stosunku do kolegi są dziwnie chłodni i mniej uprzejmi niż zwykle. Aż mnie skręcało, żeby wytłumaczyć, że jesteśmy tylko znajomymi i chcemy po prostu pogadać przy obiedzie, a pocałunki w policzek na przywitanie to w Argentynie (skąd kolega był) są najnormalniejsze w świecie. Powstrzymałam się jakoś, bo co komu do tego tak właściwie... :)
-
asiaya
2012/02/17 16:23:54
Oho: I Gomorianko! Nie mylić z galerianką ;)
Agradabla: Nie martw się, ja się szybko uczę :) Na modłę indyjską to się robi tak, że się wali whisky za zamkniętymi drzwiami (z tego co wiem, światowy rekord spożycia), a potem udaje świętoszka i na kogoś, kto chce dolać rumu do kawy, pokazuje palcemi krzyczy: Pijak, pijak!!
Ola, nie wiem, czy Ci dadzą na drugi raz wizę do Indii :)) A już w tej restauracji jesteś spalona! Co do wychodzenia razem, to kiedyś w Niemczech nieopatrznie poszłam z kolegą z kursu językowego (Marokańczykiem, ale od kilku lat robił doktorat w Niemczech) na pizzę. Po tym fakcie on sobie ubzdurał, że jesteśmy parą i musiałam mu to wybić z głowy (nieprzyjemnie było, brrr). Oczywiście przy pizzy się nasłuchałam, że coś jest nie tak w tym kraju, upadek wartości itp.
-
2012/02/17 17:08:14
o matko jak ja bym chciała tam byc i nawet dwie koszulki schować:)
kocham jogę, choć osotatni mies nie ćwiczyąłm. ale od poniedziałku wracam do codziennego porannego ćwiczenia.
błagam o więcej takich relacji!
pozdrawiam
-
asiaya
2012/02/17 17:36:43
Malarko, myślę, że w Polsce przy odrobinie szczęścia można znaleźć bardzo dobre lekcje jogi. Muszę Ci się przyznać, że mnie nie zachwyca, tzn. lubię elementy, ale w mojej szkole jest nacisk na spirytualizm (stąd ten dress code) i to mi się nie podoba, ja to traktuję jako formę aktywności fizycznej. Czyli jeszcze raz się potwierdza, że ze mnie zatwardziała łesternerka :) Pozdrawiam!
-
spacerynadsekwana
2012/02/17 17:55:21
@Asiaya czy to jest wlasnie ta slynna bikram joga? ;)
-
asiaya
2012/02/17 18:13:42
Nie, to jest Sivananda Yoga, Tak w wielkim skrócie : Sivananda Yoga class is a traditional, slow paced, meditative class that helps encourage proper breathing, flexibility, strength and vitality in the body while calming the mind.
Dla mnie to jest aż za spokojne i stanowczo za dużo mają ćwiczeń oddechowych :)
-
2012/02/17 19:25:49
alez ja tylko dla zachowania formy ćwiczę:) szczerze mówiąc w moim przypadku nie ma szans na zmainę umysłu i trybu życia.
miałam cudowna nauczycielkę jogi, ale juz nie prowadzi zajęć więc po kilku zmianach nauczycuieli ćwiczę sama:)
-
2012/02/18 02:23:15
Ale z Was Sodomo-gomorianki! Rozpustne alkoholiczki!

Ciekawostka: bedac w Tokyo nie spotkalam zadnej "pary", tzn dwojga ludzi, ktorzy chocby sie za rece trzymali; ba nawet nie widzialam by kobieta z mezczyzna rozmawiala; z jednym wyjatkiem: mlodego malzenstwa z kilkumiesiecznym potomkiem. Ze zdziwieniem zatem obserwowalam pare, ktora zegnala sie i mezczyzna pocalowal kobiete, nie widzialam jego twarzy, ale wiedzialam, ze ona jest Japonka. Pierwsza maja mysla bylo, ze on jest bialy. I rzeczywiscie, gdy sie odwrocil dostrzeglam europejska twarz.
Biali to plaga siejaca zgorszenie!
-
asiaya
2012/02/18 04:26:09
No właśnie, Malarko, ja też już za stara na nawracanie :) W jodze cenię, że dobrze rozciąga i tyle, nie potrzebuję do tego żadnej mistycznej otoczki. A naoglądałam się tutaj nawiedzonych turystów...
-
asiaya
2012/02/18 04:59:30
Duo.na: na to wychodzi. Najbardziej mnie śmieszy, że tak gorszą spontaniczne gesty, a potem ktoś organizuje akcje przytulania przechodniów. Mhm, no jakby nie chodzi o to, żeby przytulać kogokolwiek, wydaje mi się.
W Delhi chyba łatwiej o narkotyki niż butelkę wina w ludzkiej cenie. Obiło mi się o uszy, że obniżą VAT na whisky, ale na wino i piwo nie. Oczywiście, bo to włąśnie whisky jest najczęściej spożywanym napojem alkoholowym - widać na przyjęciach czy w samolotach (międzynarodowych, bo na wewnętrznych trasach nie ma żadnego alkoholu).
-
lilithin
2012/02/19 10:16:30
Hahahaha, uśmiałam się! Myślę, że Sodoma i Gomora jest wszędzie, skąd pochodzą biali ;) Skrzyneczka na piwo niezwykła. Ja się już przyzwyczaiłam do irish coffe z non-alcoholic whisky, ale moja pierwsza reakcja była... hmm, dość gomoriańska (tzn. okrzyk: WTF? Irish coffee without whisky????!!!!!).
-
asiaya
2012/02/19 14:38:15
Lilithin, to w irish coffee jest whisky? Myślałam, że rum - muszę przyznać, że pijam ją raz na 2-3 lata i nie jestem ekspertką :) I co to jest non-alcoholic whisky??? Pierwszy raz słyszę... Mnie śmieszy fakt, że takie nudne porządne życie prowadzę, a tu nagle ktoś we mnie skandalistkę widzi. WTF? :)
-
lilithin
2012/02/21 15:58:23
Ja też nie jestem specjalistką, ale jak piłam irish, to tylko whisky kojarzę. Pewnie można dodać co tam komu pasuje.
-
asiaya
2012/02/21 16:45:42
Nie, no jak grzeszyć, to profesjonalnie ;) Sprawdziłam, rzeczywiście jest whisky! Co w sumie jest nawet logiczne, skoro irish :))
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.