|
Blog > Komentarze do wpisu
Dosana śniadanie
...i na obiad:
fot.ML Mało jest typowo śniadaniowych dań w indyjskiej kuchni. Zazwyczaj, co się da zjeść rano, da się i po południu. Oraz odwrotnie. Prawdę powiedziawszy, na początku doprowadzało mnie to do szału. Mieszkaliśmy w hotelu przez miesiąc, szukając mieszkania. Oprócz indyjskiego, miało być też "kontynentalne" śniadanie. Mhmmm... Z samego rana atakował moje nozdrza zapach masali, w moim odczuciu zupełnie obiadowych. Tak, jakby ktoś Wam na śniadanie bigos serwował... Kupiliśmy na Khan Market butelkę oliwy i z nią codziennie schodziliśmy do restauracji, a z bufetu braliśmy tosty (z tego wstrętnego białego tekturowego chleba), gotowane na twardo jajka i kawę. Z jaką radością powitałam muesli z jogurtem i własnoręcznie przyrządzaną owsiankę w śniadaniowym menu, gdy już wprowadziliśmy się do mieszkania! Z czasem też przyzwyczaiłam się do tutejszych smaków i na wakacjach na Goa nakładałam sobie nawet sambar! Jednak moją indyjską śniadaniową faworytką została dosa. Jest to rodzaj zazwyczaj sporego (wystającego poza talerz!) naleśnika, który z wyglądu przypomina zrolowaną tubę papieru. W wersji klasycznej przyrządzana jest z ryżu i soczewicy, które, moczone przez jedną noc, zmiksowane, fermentują przez następne kilka-kilkanaście godzin. Klasyczna dosa, przygotowywana w restauracjach, jest zazwyczaj smażona na specjalnych stanowiskach i tylko po jednej stronie! W hotelowej restauracji co rano do sympatycznego kucharza z wprawą zwijającego rumiane ruloniki ustawiała się kolejka chętnych.
Często jest nadziewana (np. masala dosa - pikantnym nadzieniem z ziemniaków), ale ja wolę plain dosa z odrobiną kokosowego sosu. Jest daniem typowym dla południa Indii i najłatwiej ją znaleźć w restauracjach specjalizujących się w tej gastronomii. W Delhi kilka z nich jest naprawdę obleganych, a znajomy zdradził mi, że wizyta w nich jest dla indyjskich dzieci taką samą atrakcją, jak np. w McDonald's! 2 dni doglądać ciasto na dosę to jednak zbyt wiele, nawet jak na indyjskie gospodynie! Obecnie mają do dyspozycji gotowe mieszanki do rozrobienia z wodą i niemal natychmiastowego smażenia. Poniżej reklama całej gamy śniadaniowych smakołyków w proszku: dosa, vada, upma, idli... PS.: Śmieszą mnie trochę indyjskie reklamy. Nikt się nie spodziewa realizmu, ale rozdżwięk między nimi a rzeczywistością jest jak między Indiami a Grenlandią ;) Obejrzałam swego czasu kilkadziesiąt kuchni w mieszkaniach do wynajęcia (nietanich raczej) i żadna z nich nie przypominała mi tej powyżej. Ale oglądam te reklamy jako wielkie indyjskie marzenie... niedziela, 19 lutego 2012, asiaya
TrackBack
Komentarze
nocna-zmiana
2012/02/19 14:10:12
A ja, głupek, po obejrzeniu zdjęć, a przed przeczytaniem tekstu myślałam, że to bagietka.
2012/02/19 14:16:47
Oj, Zmianko, chyba powinnaś wyjechać z B. na jakiś weekend! I to nie na zachód ;))
2012/02/19 15:29:22
Jakże światła uwaga! Zamierzam się niezwłocznie zastosować. Zanieś coś odpowiedniego w ofierze do właściwej świątyni w intencji tego, żeby mi się udało wkręcić w wyjazd na Islandię. Nie znajdę tam dosy, ale horyzonty mi się poszerzą - jestem tego pewna.
2012/02/19 16:12:28
Zmianko, sprawdzę u mojego operatora, czy mogę wysłać ofiarę SMSowo. Bo np. mamy usługę śledzenia na żywo modłów w ulubionej świątyni :)
www.tatadocomo.com/prayer.aspx Islandia - super!! 2012/02/19 20:24:04
heh, dołączam się do klubu myślących, że to ...
haha, czekałaś , że napiszę "bagietka"? .... ...... .......... no i tak właśnie było...:) 2012/02/19 21:14:39
OK, rozumiem, że jedziemy na Islandię większą grupą... Choć nijak się to ma do bagietek.
Gość: braworka, 77-45-63-215.sta.asta-net.com.pl
2012/02/19 21:18:52
dosa- love :]
moja ulubiona to z cebula, dodatkowymi sosami wzgardzałam;) najbardziej lubiłam te mocno przesmazone chrupkie miejsca i kupiliśmy sobie włąsnie taka mieszankę ale nie wyszła dobra, pomijając ze były problemy z usmażeniem... jeszcze parota zdobyła nasze brzuszki;] 2012/02/19 22:13:36
Fuuuj :))) nie cierpie kuchni poludniowo indyjskiej :) dosy sa okropne, idli jeszcze gorsze :) a sambar nie ma po prostu smaku :) i wydaje sie byc w tej niecheci do dos osamotniona :) probowalam w wielu miejscach zeby sie przekonac czy to dosa mi nie podchodzi, czy moze ja zle zrobiono w danym hotelu czy restauracji :) nie, to definitywnie dosa :) ten kokosowy sos do niej podawany tez byl jakis nie taki :)
na poludniu dosy jedza na kazdy posilek, nie jest to tylko sniadanie :) a co do dan typowo sniadaniowych to sa przeciez moje ukochane pranthy! :) to sie je wylacznie na sniadanie w pendzabie i haryanie :) moge to jesc codziennie :) w Indiach znaczy sie ;) bo na dluzsza mete pewnie tesknilabym za kanapka z pomidorkiem :) moje ulubione to aloo i muli (z biala rzadkwia) pranthy, do tego maslo domowej roboty i jogurt :) tesciowie maja dairy farm, wszystkie produkty mleczne sa boskie u nich :) 2012/02/19 22:54:08
No to teraz musicie wyjaśnić, co to jest prantha, aloo i muli. A ja sobie zjem ogórka kiszonego i poczekam na odpowiedź.
2012/02/19 23:59:08
Nie napisze, na co mi wygladala rzeczona dosa, ale ja w zupelnie innym swiecie zyje. Palnujac wycieczke do Indii bede pamietac, ze McDo tez tam jest, z glodu nie umre.
Choc nie ma to jak ryz! 2012/02/20 04:33:20
Chiaro, OK, po trzeciej osobie kojarzącej dosę z bagietką przynaję: zdjęcia do poprawki :)) Następnym razem postaram się zrobić bardziej jednoznacznie określąjące. A Wam , póki co, pozostaje zdać się na opis :))
2012/02/20 04:35:59
Nocna zmianko, mam nadzieję, że nie czekasz jeszcze? :)) Ja tak właśnie myślałam, że się znowu wmanewruję w jakiś cykl - tym razem chlebowy :) Ale będzie!
Na Islandii, zdaje się, będą tłumy ;) 2012/02/20 04:40:00
Braworko, przynajmniej Ty podzielasz moją miłość do dosy :)) Z cebulą nie jadłam, ale brzmi zachęcająco. Kupiliście ten proszek i smażyliście w Polsce? Myślałam też, żego go se sobą zabrać kiedyś do PL, bo tutaj to mi się wogóle nie chcą jej robić, skoro tyle miejsc wokół, gdzie serwują. Też nie jem jej codziennie, ani nawet raz na tydzień.
2012/02/20 04:53:33
Lusin, właśnie mówię, że to rozgraniczenie na porę dnia jakoś nie funkcjonuje. Na drugim zdjęciu jemy dosę na obiad właśnie. Tak samo zresztą z paranthami. Ja byłam kiedyś zaproszona do domu znajomych na obiad i serwowali właśnie paranthy. Nie powiem, dobre były, ale mają cięższą, trochę gliniastą konsystencję, zwłaszcza w środku. Dlatego wolę je w wersji chur chur. A na pierwszym zdjęciu, czyli moim śniadaniowym talerzu, jest też kawałek masal parathy.
I muszę przyznać, że uwielbiam sos kokosowy, oczywiście z minimalną ilością chilli. Podoba mi się sam fakt, że kokos w nim nie jest na słodko, do czego my jesteśmy przyzwyczajeni (w zasadzie używamy tylko do słodyczy w PL, prawda?) Czy Twoiteściowie produkują też przetwory mleczne, czy po prostu dostarczają tylko mleko do mleczarni? 2012/02/20 04:59:39
Duo.na: Nie zginiesz z głodu, zapewnim Cię!! MD jest, ale ponoć (bo nie byłam) smakowo jest bardzo zaadaptowany do tutejszych smaków :)) Generalnie ludzie nie polecali.
Wiesz, że najwięcej restauracji kuchni zagranicznych to właśnie chińskie? podejrzewam, że bardzo Cię ucieszyła ta wiadomość hihihi. Ale nie martw się, jest też Pizza Hut i dominos Pizza - żadna rewelacja, ale może kogoś uratuje przed śmiercią głodową :)) 2012/02/20 11:33:06
powiem Ci, ze zarcia to Ci akurat zazdroszcze. Nie chcialabym sie tam zywic lata, ale jakby mogla z miesiac to bym padla z zachwytu. Zawsze jak cos jadlam w Indyjskiej restauracji a akurat mialo smak (co nie jest takie oczywiste) to bylo bardzo dobre.
Na Islandie nie chce, bo zimno. 2012/02/20 12:11:07
Dołączam się do grona zwolenniczek dos :) Chociaż największą fanką może nie jestem - ale po odkryciu ich po 2 miesiącach walczenia z ostrymi daniami kuchni radżastańskiej niemal ze łzami wzruszenia powitałam taką odmianę. Kupiłam nawet taką mieszankę do zrobienia w domu, ale jeszcze nie zdołałam się za nią zabrać (już niemal rok). Częściowo z lenistwa, ale głównie dlatego, że nie wiem dokładnie, jak je przyrządzić. Wiem, łatwo znaleźć przepisy... Ale ja chyba po prostu nie wierzę w możliwość otrzymania z paczki efektu podobnego do oryginału.
2012/02/20 12:13:58
Najwiecej McDo zjadlam w Chinach podrozujac, bo po pierwsze jest stosunkowo czysto, po drugie wiem co jem, po trzecie latwo dostepne (szczegolnie w duzych miastach).
O kuchni indyjskiej wiem niewiele. Paratha, ktora jadlam w Paryzu byla bardzo smaczna. Ale zbyt duzo curry to nie jest co tygrysy lubia najbardziej. Odnosnie chinskich knajp, poza Chinami wole odmiane:) 2012/02/20 12:35:36
Agradablo, szkopuł w tym, że łatwiej się żywić po indyjsku w Pradze (w Bratysławie to nie wiem), niż w Delhi po europejsku. Dobrze chyba mieć różnorodność. Moje goście odpadły chyba po 4-5 dniach indyjskiej kuchni i szukałyśmy chińczyka :)))
A ja mieszkając w Pradze często zamawiałam do pracy indyjskie albo przynajmniej inspirowane indyjskim jedzenie z zelenej kuchyni. Polecam! Tutaj link zelenakuchyne.cz/ Już przed samym wyjazdem odkryłam, że mam pod domem niemal jadłodajnię indyjska www.beas-dhaba.cz/index.php?l=cz Widzę na ich www, że w czwartki mają dosy :)) No i oczywiscie Lehka hlava! Osobiście jednak chyba wolę tajską kuchnię, a najbardziej lubię, jak mogę każdego dnia mieć wybór :)) 2012/02/20 12:42:06
Olu, domyślam się, że w Radżastanie przeszłąś niezłą szkołę, jeśli chodzi o jedzenie. My tu w Delhi narzekamy, że nie można dostać tego czy owego, ale podejrzewam, że w Jaipurze to już w ogóle zapomnij :) Mi generalnie dania kuchni indyjskiej wydają się nieco zamulające - dużo smażeniny, placków i tłustych sosów. Jako, że tu mieszkam, chcę poznać przynajmniej podstawowe dania, ale zaadaptuję je u siebie raczej na zasadzie ciekawostki niż chleba powszedniego :)
2012/02/20 12:51:24
Duo.na, gdybym musiała podczas podróży jeść głównie w MD, byłabym niepocieszona, ale doskonale rozumiem taką konieczność np. w Chinach. Sir mi skutecznie obrzydza chińskie restauracje mówiąć, że "tam się nic nie marnuje" :)) Reszty należy się domyśleć. Albo lepiej nie :))
Co do przypraw - ja też wolę mieć je pojedynczo i dodawać według mojego uznania, ale fakt, że te ichnie mieszanki to już smak sam w sobie. 2012/02/20 13:21:13
Podzielam pierwsze wrażenie tłumu - jak bagietka. Ale jak się człek przyjrzy to widać, że jednak nie. Chętnie bym schrupała...
2012/02/20 13:59:00
Wlasnie dopiero teraz zauwzaylam podpis pod zdjeciem obiadowej dosy :) wczoraj tylko pobieznie przelecialam tekst :)
pranthy sa typowo sniadaniowe, jak u nas platki z mlekiem czy kanapki :) moze Twoi znajomi mieli je wlasnie ze sniadania i odgrzewali jako przekaske na lunch? :) co by wyjasnialo gumowatosc :) ale juz wiele razy sie przekonalam, ze pranthy mojej tesciowej to nic nie przebije :) tak samo jej roti :) nigdy tego nie zamawiam w restauracjach juz, a jak juz mi sie zdarzy to jestem rozczarowana :) u mnie w domu, i w domach miliona cioc prantha to sniadanie. Jak czasem pozno wstalismy i juz bylo po, to dostawalismy lunch, czyli roti i jakies curry, bo prantha to sporo pracy i po sniadaniu nikt juz tego nie robi :) w restauracjach oczywiscie mozna to sobie zamowic kiedy sie chce zapewne :) a co kokosa w kuchni to ja uzywam od dawna mleczka kokosowego :) slodkosci nie robie, ale w roznych curry jak najbardziej :) dhaal gotuje tylko z kokosem :) jest wysmienicie kremowy :) ale ten sos na poludniu mi nie smakowal :) 2012/02/20 14:31:47
a co do farmy mlecznej tesciow, to mleko sprzedaja :) ale dla siebie robia wszelkie jogurty, maslo i paneer oczywiscie :) no i slodycze jak burfi :) cokolwiek rosnie na polach tez w czesci trafia do domowego gospodarstwa, jak maka ze zboz, cukier z trzciny, ziemniaki, ryz etc :) co tam im akurat rosnie :) poza tym maja ogrod warzywny, wiec wszystko co na talerzu pochodzi z wlasnych zasobow :)
2012/02/20 14:50:26
Almajomos, no szkoda, że Cię nie mogę poczęstować. Pozostaje zapędzić M. do garów ;))
2012/02/20 15:06:04
Lusin, wersja z serwowaniem resztek ze śniadania odpada hehe. Osobiście inspekcjonowałam kuchnię, skąd kucharka na bieżąco podrzucała nam do salonu gorące paranthy (było sporo osób, więc i niezły przerób :)) One chyba takie są ze względu na użytą mąkę z pełnego przemiału - attę. Domyślam się, bo jak sama z niej robiłam naleśniki, to miały też taki właśnie posmak.
Następnym razem, jak będziesz w Delhi, spróbuj ich w Not just Paranthas na GK II. Pytałam Cię o te przetwory, bo widzę, że powoli zaczynają robić tutaj moje ukochane serki typu Philadelhia czy twarożek z mleka koziego. Jeszcze do niedawna były tylko importowane w jakichś masakrycznych cenach :) 2012/02/20 16:56:24
to Ci powiem, ze dziwny zwyczaj zeby w indyjskim domu serwowac pranthe poza pora sniadania :) ale oczywiscie kazdy ma swoje przyzwyczajenia :) ja czasem zalowalam ze dlugo spalam i mi pranthy przeszly kolo nosa :)
ja sie bardzo ciesze, ze tesciowie maja krowy mleczne :) sami na tyle polubili krowie przetwory, ze trzymaja juz tylko jedna bawolice na mleko :) a ciesze sie glownie ze wzgledu na maslo :) zdecydowanie bardziej lubie to zolte niz biale, bawole ghee :) 2012/02/20 17:10:45
Lusin, a sama nie chcesz się nauczyć, skoro tak Ci smakują? Ja może raz spróbuję :)
Masła w ogóle nie jem, używamy oliwy do wszystkiego :) To jeszcze ich namów na kozy, ser kozi uwielbiam w każdej postaci - twarożkowy i dojrzały, twardy. Mniam! A z bawolego mleka się mozarellę robi, prawda? Właśnie kupiłam indyjską, jest pyszna! 2012/02/20 18:03:05
oj, tez uwielbiam kozie sery :) w ogole sery uwielbiam :) w domu tesciow poza paneer nie je sie nic serowego :) w ogole ciezko w tych miastach kolo nas z serem, tylko takie sztuczne okropnosci widzialam w supermarketach :) na pewno gdybym mieszkala tam na stale by mi tego brakowalo :)
ja tez oliwy uzywam w ilosciach hurtowych :) maslo tylko w Indiach tak jem :) nie da sie inaczej w rodzinnych domach moich tesciow czy wujkow :)))) zreszta prantha czy dhaal musi byc z maslem :) ale wszelkie masale smaze na oliwie ;) a pranthy tu sie nie da zrobic takiej, inna maka. Nawet atta ze azjatyckiego sklepu daje inny efekt. Od kiedy srpobowalam roti i pranthy u rodzinki tam, tutaj mi nic nie smakuje ;) tylko garlic naany jem :)
Gość: braworka, 77-45-63-215.sta.asta-net.com.pl
2012/02/20 23:18:48
tak, mieszanka przywieziona do PL, przepis jest na opakowaniu;) w rodzinie sie sieli ze wszytsko po ang, jak nie indyjskie. tylko cięzko było to cienko rozsmarowac na patelni i przewrócić, musze pożyczyc patelnie od nalesników [niższa] i sprawdzic raz jeszcze. sa małe i duże opakowania z tego co widzielismy.
no wiesz w PL mozesz kupic placki ziemniaczne knorra w proszku ;) sam całkiem inny, hahahha
Gość: , 213.156.125.18*
2012/02/20 23:50:25
Ja natomiast, osobiście, jestem zdecydowanym fanem kuchni południowo-indyjskiej. Idli, uttappam, ghi pongal, sambar.... po prostu palce lizać. Dosa też jest bardzo dobra (a przynajmniej niektóre jest wersje) aczkolwiek bardziej lubię wcześniej wymienione rzeczy.
Konfrontując kuchnie: północ - południe :), wg mojego sumienia, południe zdecydowanie zwycięża. Ale koniec końców o gustach się nie dyskutuje. Co do tłumaczenia jednej z ulubionych paranth lusin... Muuli - (z hindi) rzodkiewka Aloo - (z hindi) ziemniak Parantha (albo prantha) - rodzaj nadziewanego naleśnika... Co do McDonald'a w Indiach; myślę, że wiele osób by się zdziwiło i ostatecznie nic nie kupiło. Z góry uprzedzam; w znacznej większość Indii obowiązuje kompletny zakaz sprzedaży (i w ogóle zabija krów - zabrania tego konstytucja) wołowiny, a jako że McDonald właśnie na tym mięsie bazuje, jego asortyment w Indiach jest znacznie inny niż w "naszym" (->europejskim) Mac'u.
Gość: , 213.156.125.18*
2012/02/20 23:52:10
Zapomniałem się podpisać w poprzednim poście :P
(Były już) mieszkaniec Delhi. 2012/02/21 07:24:04
Lusin, z dobrym serami rzeczywiście kłopot, a te sprowadzane są bardzo drogie. Kiedyś przyuważyliśmy w jednym lepszym sklepie bardzo dobry ser. Okazało się, że nikt oprócz nas go nie kupował, a gdy go wykupiliśmy kawałek po kawałku, nie sprowadzono nowego. Może kiedyś napiszę o tym.
Ja z tymi mąkami mam problem odwrotny - jak z indyjskiej mąki uzyskać europejski efekt :) 2012/02/21 07:39:05
Braworko, kupię to mieszankę i spróbuję zrobić, ale oglądałam na you tube kilka przepisów i chyba nie jest tak łatwo, jak na tym restauracyjnym ruszcie. Zobaczymy :)
Nigdy nie jadłam placków ziemniaczanych z torebki :)) 2012/02/21 07:50:08
BMD, ja też chyba wolę. Mówię chyba, bo wciąż mam wrażenie, że dużo jeszcze przede mną, jeśli chodzi o poznanie tych kuchni. Z wymienionych przez Ciebie dań tylko idli mnie nie zachwyciło.
A co sądzisz o kuchni bengalskiej? Dzięki za tłumaczenie, przyda się przy studiowaniu karty :)) Muszę kiedyś zajść do MD i przekonać się na własne oczy, jakie są te różnice. Nie wiem, czy podejmę się testów smakowych :) Pierwszy i ostatni raz jadłam w MD w latach 90tych - na wycieczce szkolnej. Później, mieszkając w Warszawie, wpadałam od czasu do czasu na kawę, bo to było swego czasu jedyne chyba miejsce, gdzie mieli darmową gazetę hahaha
Gość: Emilia, mailnatdomki.klaudyny.waw.pl.174.23.193.in-addr.arpa
2012/04/19 13:30:37
Ja też bardzo polubiłam dosę w południowych Indiach, często ją tam jedliśmy na śniadanie :) Ale za to zupełnie nie mogłam przekonać się do idli.
Z innych śniadaniowych indyjskich dań, jedliśmy właśnie aloo paranthy. I też miałam wrażenie, że mało tam typowo śniadaniowych potraw. Zwłaszcza na początku pobytu, gdy koniecznie chcieliśmy próbować tylko wszystkiego co indyjskie, a tu nam proponują tosty z jajkiem ;) Najczęściej w Indiach jadłam na śniadanie owsiankę z owocami, bananami, miodem itd., czasem musli z jogurtem i owocami (obie rzeczy były dość łatwo dosepne, pewnie zwłaszcza w bardziej turystycznych miejscach). I to właśnie w Indiach nauczyłam się jeść owsiankę ;) 2012/04/20 06:38:04
Idli dla mnie kompletnie nie ma smaku. Wiem, że trzeba je moczyć w sosach itp., ale mimo wszystko mnie nie przekonuje.
W tych hotelach, w których byłam, większość stanowiły raczej indyjskie dania. Owsianki nie widziałam, ale słyszałam od kilku osób, że owszem. Ja owsiankę uwielbiam, zwłaszcza zimą! Na szczęście w sklepach można dostać bez problemu.
Gość: Emilia, mailnatdomki.klaudyny.waw.pl.174.23.193.in-addr.arpa
2012/04/20 23:29:46
Zdziwiło mnie z tą owsianką, bo mi się wydawało, że owsianka jest w bardzo wielu miejscach dostępna na śniadanie, chociaż może to ja jej wszędzie szukałam, bo właśnie Indiach polubiłam jej smak :) Była moim oddechem od indyjskich dań, których niby nie miałam dość przez niemal cały pobyt, ale jednak czasem dobrze zjeść coś bez przypraw (co nie jest tostem;)
2012/04/21 05:44:28
O tak, doskonale Cię rozumiem. Ja rano mam bardzo wyczulone kubki smakowe i żadnych przypraw poza cynamonem nie zdzierżę :)
Emilio, to drugie zdjęcie od góry to właśnie ta restauracja, do której idziemy :) 2012/04/21 19:46:07
O, to świetnie - wygląda zachęcająco :) Jak zaproponowałaś południowoindyjską restaurację, to ucieszyłam się, że przypomnimy sobie tamte smaki :) Bo jakoś potem w północnych Indiach nie mogliśmy znaleźć (a może nie szukaliśmy?) miejsc z południową kuchnią. No poza jednym razem, który okazał się dość niemiłym wspomnieniem ;)
2012/04/21 21:43:16
Byłam tam kilkakrotnie w różnym towarzystwie i wszyscy sobie chwalili :) No, może oprócz syna znajomej. Był zawiedziony, że nie spędzi urodzin w MD ;)
Gość: Emilia, mailnatdomki.klaudyny.waw.pl.174.23.193.in-addr.arpa
2012/04/21 22:10:28
Nie mogę się już doczekać! pojutrze wylatujemy :)
|
|