Blog > Komentarze do wpisu

Czy ktoś chce jechać do Polski?

Jeśli nawet ktoś chciał, to po obejrzeniu jednego z trzech filmów z najnowszej kampanii reklamowej biura podróży Thomas Cook na rynku indyjskim, prawdopodobnie przemyśli sprawę. TC chce pokazać, jak marnie może skończyć indyjski turysta wybierający się "overseas" bez ich pomocy. Maluje w reklamach wizje jak z najgorszych koszmarów. W jednej z nich rozpoznałam jakieś znajome dźwięki, jakieś znajome banknoty... Czy to Polska właśnie? Szczerze - zakrztusiłam się herbatą z wrażenia.

Czym prędzej poszukałam w sieci informacji o kampanii i tym sposobem obejrzałam pozostałe dwa filmy: z zakolczykowanym, pijanym, bełkoczącym co drugie słowo "kalinka" przewodnikiem  oraz z hotelem, który przypominać ma chyba z założenia burdel, a jest jakąś krzyżówką francuskiego baru fin de siecle i klubu dla transwestytów (chyba).

TC chce odstraszyć turystów przed wycieczkami na własną rękę, ale obawiam się, że może ich odstraszyć przed podróżowaniem w ogóle. Po co wyjeżdżać do krajów, gdzie jest tak potwornie zimno ( indyjscy turyści są okutani w jakieś szmaty dosłownie, jakby na Sybir ich ktoś pędził), ludzie są nienormalni, niemoralni i ogólnie same potwory? Gdzie nie ma bankomatów, informacji turystycznej, spokojnych hoteli dla rodzin?

Przyznam się, że ręce mi opadły przed takim nagromadzeniem stereotypów (chociaż nie o żadnym konkretnym kraju, ale ogólnie o zagranicy) i to w reklamie firmy, która jak najbardziej powinna być zainteresowana ich obalaniem. Wiem, że ostatnio nadużywam tego idiomu, ale to jest przecież klasyczne strzelanie sobie w stopę. A innym się rykoszetem też dostanie. 

Co o tym sądzicie? Śmieszą Was te spoty? Z tego, co widzę, np. tutaj,  na branżowej stronie albo na You Tube, Indusom się podobają.

Żeby było śmieszniej, z usług Thomas Cook korzystałam tylko raz i wspominam to jak najgorzej. Na 2 tygodnie przed lotem odwołano go i, owszem, zwrócono kasę, ale ja musiałam na gwałt kupować bilet w innych liniach, bo wszystko miałam już dopięte na ostatni guzik i umówiona byłam z ludźmi, którzy też lecieli na to spotkanie zza granicy. Więc takie smooth travel to nie było :P

poniedziałek, 20 lutego 2012, asiaya

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/20 16:05:52
Wiesz co, obejrzałam i dla mnie to jak z kiepskiej hinduskiej telenoweli ala Bollywood sprzed 20 lat. No sorry ale takie mam wrażenie. Aha ale uwielbiam twój blog i te kolory:)
-
2012/02/20 16:07:55
Obejrzałam raz jeszcze (nie mogłam się oprzeć) i na prawdę nie mam pojęcia co artysta miał na myśli, co TC chciał przez to pokazać i co tym udowodnić? I to się miejscowym podoba????
-
Gość: jp, 078088099137.lomza.vectranet.pl
2012/02/20 16:18:52
ten banknot to faktycznie jest przerobione dziesięć zł polskie. A scenografia Mi bardziej Rumunię przypomina, albo zasugerowałem się śniadymi aktorami. Dobrze że nie pokazali co się u nas robi z krowami :)
-
2012/02/20 16:21:45
nie wiem co TC miał na myśli, ale myślę, że chyba nie osiągnie swojego celu, to znaczy mam nadzieję, że normalni i wykształceni ludzie na takie śmiesznostki się raczej nie nabiorą. Z drugiej strony nie tak dawno opowiadała mi znajoma, że jej amerykańska fryzjerka na wieść o tym, że leci w sierpniu do swojej polskiej rodziny spytała " to wy tam macie teraz zimę?".
Przypomnieli mi się indyjscy turyści w Austrii, biedni, zakutani we wszystko, co mieli , jeden pan miał czapkę na głowie i watę w uszach (podejrzewam, że biedaka przewiało na alpejskich przestrzeniach;). Rzecz miała miejsce w lipcu. Myślę, że po ich klimacie im jest po prostu zimno tamże ogólnie, a traf chciał, że faktycznie nie było wielkiego upału. Mnie wystarczyła bluza, ale im nie, też to mogę zrozumieć. Człowiek z Alaski pewnie zdjąłby t-shirt;)
I sorki, ale cierpliwości wystarczyło mi jedynie na jeden film. Nie wiem, kogo bardziej chciał TC ośmieszyć, tych, do których ci biedni ludzie z Indii mieliby przyjeżdżać czy ich samych, ale wyszło mu po równo.
-
2012/02/20 16:23:23
Anetapzn, dziękuję, baardzo mi miło :)
Ja się sama nad tym zastanawiam, czy to coś z tą reklamą nie tak, czy ze mną... Masz rację, stylistyka jest bollywoodzka, to może ja się niepotrzebnie dopatruję związków z rzeczywistością. Z drugiej strony wiem, że ludzie nawet takie karykatury odbierają często dosłownie. Zwłaszcza, jeśli nie mają innych źródeł wiedzy.
I niestety nie da się ukryć, że w większości (nie u wszystkich) przeważa humor dość infantylny, typu pośliznął się na skóce od banana i hahaha :)
-
2012/02/20 16:29:35
jp, założę się, że i w Rumunii ciężko by było coś takiego znaleźć, a aktorzy nie są wcale śniadzi w porównaniu z Indusami. Właśnie ten banknot, to była pierwsza rzecz, którą zauważyłam :)
-
2012/02/20 16:39:48
Chiaro, właśnie tak mi się wydaje, że nawet z własnych klientów zrobili przygłupków. No cóż, pewnie nigdy się nie dowiemy, czy reklama skuteczna, a szkoda!
Indusi ogólnie chyba rzeczywiście mają niższą tolerancję na zimno na zewnątrz, ale z drugiej strony ja się dziwię, jak oni wytrzymują w zimie bez żadnego ogrzewania. Nie mamy minusowych temperatur, ale domy są w ogóle nieprzystosowane (nawet nowe!), różnica w temp. zewnątrz/wewnątrz może być najwyżej 3 stopnie. I siedzą w tych pomieszczeniach przy 15-17 stopniach. Tak samo z prysznicem - sąsiad mówił, że ciepłą wodę włączają tylko w grudniu i styczniu. Fakt, że w lecie woda sama się nagrzewa z upałów, ale poza tym okresem dla mnie jest jednak za zimna, zwłaszcza rano :))
-
2012/02/20 16:52:25
hmm... no jakis geniusz marketingu wymyslil ta kampanie!! Wszystko to co moze spotkac europejczyka w Indiach wsadzili w krajobraz europy wschodniej ;) dla mnie to rowniez antyreklama :)

a domy to rzeczywiscie zimne sa, co pewnie jest blogoslawienstwem w sezonie letnim :) ale teraz to spalam w skarpetkach i polarze :) chociaz koldry maja grube, trzeba przyznac :) tylko rano ciezko spod niej wyjsc do marmurowej lazienki :)

ale bylam w domu jednej Polki, miala ogrzewanie i przyjemne ciepelko :) nastepnym razem sprawimy sobie grzejnik elektryczny :)
-
2012/02/20 17:16:31
Geniuszy tam z dziesięciu chyba :)
Oj, ciężko, zwłaszcza rano. Oprócz grzejnika trzeba się jeszcze przygotować na ceny prądu iście europejskie :)) Ale to przecież wszystko przez okna ucieka. Nasze mieszkanie ma ok. 2 lat, jesteśmy pierwszymi lokatorami, a szyba jest osadzona w drewnianej ramie okiennej bez żadnego uszczelniania. Pojedyncza oczywiście. Może Polacy powinni uderzyć tutaj ze sprzedażą okien? :))
-
2012/02/20 17:28:39
Moim zdaniem te reklamy są zwyczajnie głupie, ale... niegłupich reklam indyjskich jest jak na lekarstwo. Wątpię, by Indusi zrazili się do zagranicy en masse, tych, których stać na podróże, z reguły mają gdzieś jakąś rodzinę albo znajomych (w ostateczności kuzyna zięcia sąsiadki) i coś tam o niektórych krajach wiedzą. A wybierają się na ogół do Europy, Ameryki Płn. lub Australii, czyli tam, gdzie jakaś diaspora ich rodaków istnieje. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie oni mają stereotypy o Ameryce Płd. czy Afryce (poza Kenią i Ugandą, gdzie Indusów było bardzo wielu, dopóki nie zostali wypędzeni kilkadziesiąt lat temu).

Co do odczuwania zimna to znów trudno generalizować. Ci Indusi z południa kraju i centralnej części faktycznie odporność na zimno mają niską, ale już ci z Himachal Pradesh, a domyślam się, że także z Jammu i Kaszmiru oraz wschodnich rejonów, gdzie śnieg pada mocno, są bardziej wytrzymali. Oczywiście też nie mają ogrzewania poza zwykłym ogniem, ale za to mają ciepłe, wełniane stroje. Takim Paryż niestraszny, choć wśród nich akurat ze świecą by szukać takich osób, które na wycieczkę do Paryża byłoby stać.
-
Gość: , 213.156.125.18*
2012/02/20 23:16:20
A ja doskonale wiem, co TC miał na myśli robiąc takie reklamy.
Ktoś w komentarzach przede mną napisał, że są głupie. Nie są. Na pewno nie dla Indusów.

Te reklamy to bardzo dokładne odbicie tego, co, w pigułce, Indusi myślą o nas. Mnie one w ogóle nie zszokowały. Powiem więcej, myślę, że osoby odpowiedzialne za tworzenie te kampanię mocno się powściągały. A cenzura telewizyjna bardzo mocno ich motywowała.

(Były już) mieszkaniec Delhi.
-
2012/02/21 08:45:19
Chihiro, głupota poraża mnie tym bardziej, że szerzona przez ludzi, którzy w założeniu mają być światowi i kreatywni. Tymczasem wciskają zaściankowe schematy w marnym wydaniu.
To prawda, że Indusi jeżdżą głównie tam, gdzie mają kogoś znajomego, ale już coraz częściej widzę oferty czysto turystyczne. Oczywiście najczęstsze destynacje to te leżące bliżej, np. Malediwy, Tajlandia, Dubaj (na zakupy), Hong Kong i Malezja, ale są i takie typu Europa w 2 tygodnie. Ostatnio w TV leci też spot reklamujący wakacje w RPA i widać, że jest robiony specjalnie na rynek indyjski.
Zresztą mniejsza już o tych wyjeżdżających, bo przynajmniej będą mieli okazję zdobyć własne doświadczenia. Gorzej z tymi, którzy swoją wiedzę czerpią wyłącznie z TV - niekoniecznie nawet biedni. Kiedyś np. dobrze ubrany facet z wypasionym telefonem dziwił się, że w Europie mówi się w innych językach niż angielski.
Pisząc o tolerancji na zimno, chodziło mi właśnie o to, że wyciągają szale i swetry przy wyższych temperaturach, niż np. ja :)) Z drugiej strony latają cały rok w klapkach, czasami uzupełnionymi o skarpety.
Na pewno jednak dla przeciętnego Indusa (nie mówię o tych z gór, wiem, że zbyt łatwo ich wykluczam z definicji Indus, ale i oni sami w stosunku do siebie też to zdają się robić) -25 stopni jest niewyobrażalne, to nie są warunki, w których można żyć :))
-
2012/02/21 09:22:24
BMD, ja wiem, że to jest odbicie stereotypów, ale wydawało mi się, że nie leży w interesie biura podrózy je karmić i to właśnie nazywam głupotą :) Zresztą myślę to samo o przesłodzonych reklamach. Największy hit zeszłego roku ZIndagi Na Milegi DObara to słodka do mdłości pocztówka z Hiszpanii. Pisałam o tym na swoim drugim blogu: bukbuk.blox.pl/2011/09/Zindagi-Na-Milegi-Dobara-czyli-kino-dla-amatorow.html
Ale się podoba. I co zrobisz? :))
-
2012/02/21 16:22:53
Wiesz co, dla mnie to jest po prostu śmiech na sali. Oszustwo z pierwszej reklamy - no skandal! Bo Indie są mekką uczciwości dla każdego podróżującego. Nie no, ja się po prostu wkurzyłam teraz. Moja koleżanka od 3 miesięcy kupuje w jednym sklepie w pobliżu swojego domu i ZA KAŻDYM RAZEM liczą 20-30 rupii więcej... Już nawet nie wspominam o oszukanych cenach biletów autobusowych, ciągłych kłamstwach na stacjach, że nie ma klimatyzowanego autobusu czy że autobusu nie ma w ogóle i trzeba wziąć taksówkę. Ciekawe, jakby wyglądał filmik dotyczący Indii? Przyganiał kocioł garnkowi.
Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby nakręcić taką reklamę i promować stereotypy w jedną czy drugą stronę, no ale na litość boską, czy TC nie ma pojęcia jak bardzo się ośmiesza (najwidoczniej tylko w oczach Europejczyków)? A paniusie z 1 reklamy mogły się dowiedzieć wcześniej o kursie walut i sprawdzić czy banknot jest cały, to by się nie zdziwiły ;) No ale to indyjskie księżniczki, które chyba wszystko muszą mieć podane na tacy.
Drugiej reklamy nie rozumiem w ogóle. Nie wiem, co ten łysy facet robi, no naprawdę. Trzecie to oczywiście najbardziej wkurzający stereotyp rozpasania moralnego, rozwiązłego trybu życia. Istna Sodoma i Gomora!
Jestem oburzona!!! Przepraszam za taki chaotyczny wpis, ale aż mnie niesie.
Odnośnie tych szmat i szalików - tak tu ludzie chodzą w zimie, niestety (przynajmniej w Chandigarh). Niby im zimno, ale zamiast się jakoś chronić przed temperaturą, chodzą jak sieroty ;)
-
2012/02/21 17:09:50
Lilithin, na początku zareagowałam tak samo (to z zakrztuszeniem się herbatą to nie kokieteria :)). Najbardziej mnie razi ta scenografia chyba. Gdyby np. pokazali zagubionego w wielkiej metropolii Indusa , to rozumiem, ale co to za jakieś obozowiska jak po wybuchu bomby?? :))) Co do tych dziewczyn, to pierwsze, co pomyślałam, że przecież musiały jakoś wylądować, a na lotniskach zazwyczaj są bankomaty i kantory :))
Jeśli chodzi o hotele, to o wiele częstszym problemem jest np. poziom higieny, standard itp.. Zresztą - w epoce Trip Advisor...
Ogólnie cała logika tej kampanii skojarzyła mi się z tymi rikszarzami, o których słyszałam (nie spotkałam jak na razie), że np. gdy prosisz o zawiezienie do konkretnego hotelu, wymyślają, że się spalił i inne niestworzone rzeczy, żeby Cię zabrać do innego i zarobić prowizję :))
-
2012/02/22 09:29:32
teraz mi się przypomniało, jak mój przyjaciel z Japonii opowiadał mi, jakie programy o Polsce leciały w japońskiej telewizji. Nie było takiego przekłamania, jak tu, ale z niewiadomych mu przyczyn filmy z Polski filmowane były głównie w porze zimy czy burej jesieni, kiedy nawet dla nas samych (mnie na pewno:) kraj nie wydaje się tak uroczy jak wiosną czy latem. Też nie sądzę, żeby wiele osób, które widziały wtedy nagrania Warszawy z lejącym deszczem czy śniegiem nagle bardzo zapragnęło ją odwiedzić. Ot, takie przypomnienie.
-
2012/02/22 10:20:55
A my oglądamy Japonię tylko przez pryzmat kwitnących wiśni :)))
Warszawa w ogóle jest mało wdzięcznym miastem turystycznym. Co prawda jest coraz lepiej - cieszą nowe muzea, Nowy Świat i Foksal w letnie wieczory to prawdziwe promenady :), ale i tak na pierwszą wizytę radzę moim znajomym z zagranicy wybrać się do Krakowa :)
-
2012/02/22 11:32:28
ja do Gdańska;) ale Wiesz, tam było w ogóle o Polsce, nie tylko o W-wie. I niestety, nawet Kraków podobno nie wyglądał ładnie. Eee, nie znamy Japonii tylko z perspektywy kwitnącej wiśni. Wydaje mi się, że to wszystko i tak zależy od tego, kto robi dany projekt i jakie tak naprawdę ma założenia. Wiesz, jak to mówią, są tacy, co i Eskimosowi sprzedadzą lód;)
-
2012/02/22 12:11:58
Moim zdaniem większość osób, jadąc do obcych krajów chce dostać potwierdzenie swoich stereotypów. Kto w Japonii widzi gejsze i świątynie, będzie wypatrywał głównie tego, a każda kobieta w kimonie zdawała mu się będzie gejszą. Kto z Polską kojarzy melancholię, tak inspirującą Chopina (Japończycy), ten wybierze się do Polski właśnie wtedy, gdy o słotę i wiatr łatwiej i które wprowadzają w melancholijny nastrój lepiej niż piękna pogoda.
Nie wiem, czego Indusi spodziewają się po Polsce, pewnie niczego. Ale po Europie oczekują wieży Eiffla, wolności obyczajów, dziwnych, mdłych potraw (braku ryżu!) i luksusu. I tego głównie wypatrują. A nie wszyscy potrafią rozróżnić konkretne kraje od siebie, czemu nie należy się dziwić. Same Indie są bardziej różnorodne niż cała Europa (która jest tylko trzykrotnie większa od Indii), więc poznanie ich własnego kraju dobrze przekracza ich możliwości często.

PS. Asiu, zauważ, że te kraje, które są reklamowane (Dubaj, RPA, Tajlandia, Malezja) to w dużej mierze kraje, gdzie istnieje spora indyjska diaspora...
-
2012/02/22 12:16:00
Oczywiście żartuję z tymi wiśniami :). Mam nadzieję, że ten szary obraz Polski w oczach obcokrajowców się trochę zmieni. Jestem za tym, żeby podkreślać zalety (np. bardzo fajną bazę noclegową), ale też nie tuszować problemów (transport!!!) Po prostu - jak ktoś się zdecyduje, żeby wiedział czego oczekiwać. Najgorzej się rozczarować w Luwrze, że ta Mona Lisa taka jakaś... :)))
-
2012/02/22 12:21:09
Mnie się wydaje, że ważne jest, by Indusów nie nastawiać, że każdy mówi po angielsku. Zresztą oni to chyba wiedzą i mało kto jeździ na wakacje indywidualnie. W takiej Polsce np. mieliby trudność z zakupem biletów kolejowych, a jeśli nawet trafiliby na kogoś, kto mówi po angielsku to ze zrozumieniem indyjskiego akcentu jest u Polaków nie za dobrze. I o ile Indusi chętnie pomagają w swoim kraju podróżnym z zagranicy, o tyle w krajach europejskich jest trudniej, mało kto podejdzie i spyta, czy potrzebuje się pomocy, każdy jest pozostawiony sam sobie.
-
2012/02/22 14:05:07
Zdecydowanie powinni nastawić się na konwersacje migowe :)) Nie wymagałabym jednak od pani na kasie w PKP, żeby była osłuchana z akcentem indyjskim, :) Sprawia on trudność wielu nacjom (z tych, co znam - wszystkim).
Podpytuję Indusów, gdy mam okazję o ich wrażenia z Europy. Generalnie chyba właśnie czują sę tam pozostawieni sami sobie (o ile nie jadą do kogoś, kto się nimi zajmie). Nikt ich nie zagaduje na ulicy, nikt nie zaczepia. Jeden kolega stwierdził, że ludzie muszą być bardzo samotni w Europie, bo najczęściej chodzą na spacery z psem :))
ARCHIPELAG
  • Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jakiekolwiek wykorzystywanie ich bez mojej zgody jest sprzeczne z prawem. I jest po prostu chamstwem.