|
Blog > Komentarze do wpisu
Sklep nasz powszedni cz.1Często jestem pytana o zakupy, zaopatrzenie, dostępność konkretnych towarów. Pomyślałam, że najlepiej zrobię kilka zdjęć w sklepie, w któym zazwyczaj się zaopatruję. Nie za bardzo chcą wychodzić bez lampy, a ja nie chcę błyskać fleszem, więc z góry przepraszam za ich jakość :) Zapraszam więc na zakupy w naszym supersamie (naprawdę jeden z lepszych w tym mieście). Poniżej alejka drogeryjna (z 4 ogółem)
Po prawej wszelkiego rodzaju chrupki, chipsy, ciastka i jedna półka z makaronem. Po lewej konserwy: warzywa w puszce, korniszony, sosy, majonez, musztarda, kawa, kakao, oliwy, tuńczyk w puszce, parówki konserwowane i nie wiem, co tam jeszcze. Naprzeciwko pan niezbyt uszczęśliwiony, że robię mu zdjęcie, a za nim 2 kasy.
Naprzeciwko warzywa strączkowe (jest ich cała masa, nie znam połowy), mąka i ryż. Po lewej gotowe potrawy (np. Knorr), przeważnie indyjskie dania.
Moja najmniej ulubiona część sklepu - na prawo od strączkowych. Brud, syf i robaki, ale niestety muszę tam chodzić, bo stoją tam 2 lodówki z nabiałem (jogurty i sery). Resztę sklepu postaram się zazdjęciowić przy następnych wizytach. Jeśli macie pytania o konkretne towary, to śmiało. Czasami pozwala to unikać błędów przy pakowaniu walizki. Ja np. nawiozłam płynów do dezynfekcji rąk, a okazało się, że na miejscu jest ich całe multum i są identyczne. Jeśli chodzi o repelenty, też jest ich tu pod dostatkiem, ale nie jestem pewna ich jakości. O ile w mieście przejdą, o tyle poza miastem, gdzie zagrożenie malarią jest większe, mogą być nieskuteczne. My przywieźliśmy super mocne repelenty w sprayu Lifesystems 100 ze sklepu turystycznego w Pradze i są tak silne (i mocno "wonne"), że sama siebie odstraszam :) Ostatnio miałam wejście z google z pytania "co na karaluchy do Indii?". Odpowiadam: Nic! Na miejscu jest tego aż nadto. Przynajmniej w Delhi. niedziela, 23 października 2011, asiaya
Tagi:
zakupy
TrackBack
Komentarze
Gość: weronika, abs-static-218.159.251.27.aircel.co.in
2011/10/23 20:21:07
Mieszkam w Indiach od około 2 miesięcy, w wiejskich okolicach, 1,5 godziny od Puny i na komary mogę szczerze polecić Odomos. Niepozorny krem lub żel, ładnie pachnie i co najważniejsze działa! Lepiej niż wszystkie specyfiki zamówione przez allegro w Polsce.
2011/10/23 20:47:45
Witaj, Weroniko :) Jak Ci się tam mieszka? Ja używam właśnie Odomosa, bo rzeczywiście ładnie pachnie. W Delhi mi to wystarczy, natomiast ten Lifesystems jest na pewno skuteczniejszy, sprawdzone :)
2011/10/23 23:09:42
to samo-siebie odstraszanie mnie ubawilo. Sklep macie lepiej zaopatrzony niz my w Blave :))
2011/10/24 05:38:06
:) Agradabla, porównujesz z osiedlowym sklepikiem czy z supermarketem? Bo u nas tych ostatnich niet. Słyszałam, że ostatnio otworzyli Spar w Gurgaonie, ale to jest 30 km stąd i podejrzewam, że tak naprawdę nie mają większego wyboru.
Gość: weronika, 117.195.172.17*
2011/10/29 07:50:54
Dobrze. Pani blog czytany pol roku przed przeprowadzka pomogl sie przygotowac na pewne zgrzyty kulturalne ale i tak czasem problemy sa. Zwlaszcza z "indian time", gapiacymi sie facetami itp. Ale na codzien zyje w miedzynarodowej spolecznosci wiec pewne rzeczy nie sa az tak odczuwalne :)
2011/10/29 10:13:02
Może jestem madame (w Indiach), ale nie pani :))) Ostatnio się spóźniłam na koncert i byłam bardzo zaskoczona, że się zaczął o czasie ;) Jeśli będziesz kiedyś w Delhi, daj znać!
Gość: braworka, 77-45-63-215.sta.asta-net.com.pl
2012/01/02 15:04:51
chyba wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak dużo znanych marek można tam dostać, unilewer,knorr, cocacola itp.
i pasta sensodyne w żelu, bardzo polubiłam, a u nas [pl] chyba nie ma. 2012/01/03 00:33:49
Braworko, chyba zalezy, czego oczekujesz :) Prawde powiedziawszy myslalam, ze bedzie tam wiecej znanych mi produktow (nawet nie marek) :)
|
|