O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Na herbacie u Indiry Gandhi

Indiry Gandhi nie trzeba przedstawiać chyba nikomu. Jest to postać dosyć kontrowersyjna, ale zostawmy polityczne dysputy na boku i wybierzmy się do jej przepięknego białego bungalow'u ukrytego wśród bujnej zieleni, jej ostatniego miejsca zamieszkania i niemego świadka zamachu. Mieści się tam teraz Indira Gandhi Memorial Museum. Miejsce to jest oblegane głównie przez turystów indyjskich. Widać, że przybywają tam naprawdę z całego kraju, często wielopokoleniowymi rodzinami. Obcokrajowców nie ma wielu, ale prawdą jest, że nie jest to sezon turystyczny. W każdym bądź razie myślę, że dla nas, cudzoziemców, muzeum ma podwójny urok, bo to z jednej strony pamiątki po jednej z najsłynnieszych Indusek, jednej z najsłynniejszych rodzin (dynastii ;)), a z drugiej strony przykład wnętrza domu indyjskiej klasy wyższej. Pytanie, czy jest to wnętrze typowe dla tej warstwy społecznej, bo z tego, co widziałam w innych domach, Indusi mają ogólnie tendencję do przesady, kiczu, złota i ogólnie stylu "na bogato". Pod tym względem dom Indiry Gandhi zaskoczył mnie skromnością i stonowaniem, oraz absolutnie uroczą biblioteką. Ale po kolei!

Muzeum mieści się w najpiękniejszej, najbardziej zielonej i... najmniej "miejskiej" dzielnicy Delhi, przy alei jak z obrazka, a na dodatek w samym centrum miasta.

W dzielnicy tej jedyną zabudową są właśnie takie bungalow'y w ogromnych ogrodach. Niewątpliwie najbardziej snobistyczna okolica w Delhi.

Pomieszczenia można oglądać przez oszklone okna, co nie jest zbyt wygodne i raczej niekorzystne dla zdjęć, ale rozumiem, że bez takiej ochrony wielu zaczęłoby się czuć jak u siebie. Kiedyś w dużym sklepie meblowym widziałam całe rodziny, które wygodnie rozsiadały się na nowych łóżkach, bynajmniej nie w celu wypróbowania ich przed zakupem, tylko po prostu dlatego, że chciały rozprostować nogi po długim chodzeniu. Zauważyłam nawet randkującą parę (ale bardzo przyzwoicie randkującą, w końcu to Indie ;))

Biblioteka, jak już wspomniałam, najbardziej mnie zachwyciła. Faktem jest, że nieczęsto można w indyjskich domach zobaczyć jakiekolwiek książki (jeśli ktoś ma odmienne doświadczenia, to proszę śmiało oponować :)).

Tutaj, oprócz pokaźnej kolekcji woluminów, zaobserwowałam też słabość do dizajnerskich foteli. Poniżej, na drugim planie fotel i podnóżek Eames ,...

... a tutaj słynny corbusierowski szezlong (ach, znowu ten le Corbusier :)). Kiedyś miałam przyjemność użytkować taki przez kilka miesięcy i ogólnie jest bardzo relaksujący (zwłaszcza do trzymania nóg wysoko ;)), ale do czytania brakuje mu zdecydowanie podłokietników. Nie dowiem się chyba nigdy, czy Indira podzielała moje zdanie ;) Drzwi w tle prowadzą do sypialni.

Trochę żałuję, że nie zrobiłam więcej zdjęć z bliska, aby podejrzeć jej upodobania czytelnicze, ale pocieszam się, że na pewno tam wrócę, więc będzie jeszcze okazja.

A oto rzeczona sypialnia,...

...również wypełniona książkami.

Do sypialni przylega garderoba:

Dalej można podziwiać salon...

...i jadalnię.

Oprócz tych pomieszczeń znajdował się tzw. puja room, czyli coś w rodzaju kapliczki. Do kompletu brakuje wglądu do łazienek, kuchni, pokojów dziecięcych czy dla służby. Były za to ekspozycje zdjęć i pamiątek rodzinnych. Oto Indira ze swoim "kotkiem".

Jedno z ładniejszych zdjęć Rajiv'a i Soni Gandhi:

W gablotach eksponowane są przedmioty osobistego użytku, jak np. tutaj ubranie i laptop Rajiv'a...

... czy sari i sandały, które miała Indira Gandhi na sobie w dniu zamachu:

Jak Wam się podobało? Ja na pewno będę moim gościom polecać.

niedziela, 15 maja 2011, asiaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/15 15:46:41
Dom rzeczywiście bardzo skromny. Regały z książkami super! Szkoda, że ekspozycja jest w ten sposób urządzona, ale faktycznie w warunkach indyjskich ciężko by było zapanować nad całą rzeszą ciekawskich:)

Co do samej Indiry to popełniła mnóstwo błędów w polityce wobec Punjabu. Przebywanie z wieloma Sikhami i słuchanie opowieści o tym co się działo przed i po 84 nie nastawia mnie pozytywnie do tej postaci... Skala przemocy jaka nastała po zamachu (oczywiście sam zamach potępiam jako bezsensowny akt terroru, ale równie stanowczo potępiam jej wcześniej działania w Amritsar) była niewspółmierna do tego wydarzenia... Aż się wierzyć nie chce, że to wszystko się działo tak niedawno temu...
-
agradabla
2011/05/15 23:48:29
Napisz proszę coś wiecej o jej polityce itd... Poza zamachem i słynna rodzina wiele o niej niestety nie słyszałam. A Ty tak fajnie opowiadasz :)...
-
2011/05/16 03:44:14
@Lusin: Ja rozumiem, że wśród Sikhów nie ma fanów Indiry Gandhi. Nie jestem historyczką, ale z tego, co czytałam, chyba nikt nie broni jej polityki w Pendżabie. Tak to już jest, że w polityce (i historii) punkt widzenia zależy (głównie) od punktu siedzenia. Natomiast nie można chyba odmówić jej wrażliwości na nierówności społeczne, tak szokujące w Indiach, ani obarczać odpowiedzialnością za pogromy po zamachu. W końcu już nie żyła. No proszę, nie chciałam, a jednak dałam się wciągnąć w dyskusję :)
-
2011/05/16 03:51:00
@Agradabla: Dzięki, pomyślę o tym, ale już po urlopie, ok? Na razie wrzucam wpisy z kolejki, a poza tym to już w myślach stąd wyleciałam :)) Ty wiesz, dokąd ;)
-
2011/05/16 11:35:21
Nie obarczam jej odpowiedzialnością za to co było po, chociaż może po części... bo to była krwawa zemsta jej obrońców i wynikała z jej wcześniejszej polityki wobec Skihów... a chyba główny problem z nią związany to to jej dążenie do równości.. tzn Indie są mieszanką wszystkiego, nie można zmusić ludzi by zrezygnowali z części kultury w imię tworzenia jedności w państwie... poza tym była niezłą manipulatorką, inteligencji jej odmówić nie można, osiągnęła w końcu swój cel z partią, ale była też oskarżana o fałszowanie wyborów...nie chce też tu rozmawiać o polityce, hehe:) ale na tą panią jestem trochę uczulona... chociaż jej dom chętnie bym zwiedziła będąc w Delhi:)

pozdrawiam serdecznie z deszczowej Irlandii:)
-
2011/05/16 11:56:40
Lusin, obiecuję Ci, że kiedyś poświęce jej wpis i porozmawiamy, teraz niestety nie bardzo mam czas na jakąś sensowną dyskusję. Ale wrócę do tematu, na pewno :)
Boshhh, jak Ci zazdroszczę deszczu!!!! Pozdrawiam z upalnej indyjskiej stolicy ;)))
-
Gość: AskaG, 119.152.116.*
2011/05/17 11:12:16
dzieki za kolejne ciekawe (nawet jesli tylko wirtualne) zwiedzanie :)
wydaje sie, ze dom mial wygladac nowoczesnie. podoba mi sie zagospodarowanie terenu dookola domu. przyjemnie i bardzo zielono
-
Gość: Bela przez dwa el, *.klaudyny.waw.pl.174.23.193.in-addr.arpa
2011/05/17 15:01:36
To była dopiero prawdziwa uczta. Nie ma to jak pozaglądać do cudzych domów:)))
-
2011/05/17 16:51:29
@AsiaG: Ależ nie ma za co, w końcu ja też spacerowałam po lahorskich ogrodach u Ciebie :) Pewnie to był szczyt awangardy w swoich czasach...
-
2011/05/17 17:30:49
Belu, a teraz się wybieram do Ciebie ;))
-
olena.s
2011/05/17 21:06:44
No ładnie sobie mieszkała, naprawdę ładnie. Przesrzeń, ogród, książki....
-
2011/05/18 05:10:10
A na dodatek w centrum. Dzisiaj za taką miejscówkę trzeba by było zapłacić krocie!
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.