O życiu z oddali, czyli z Delhi. Dzień po dniu zdrapuję lakier egzotyki z indyjskiej codzienności, aby pokryć ją patyną własnych doświadczeń. Czasami jednak muszę uciec stąd i o tym również piszę.
Blog > Komentarze do wpisu

Święte krowy i inne koleżanki (1)

To NIE jest indyjska prowincja, tylko samo New Delhi - ok. 17  km od centrum.

Nie wiem, po co w Delhi mają ogród zoologiczny, skoro na ulicach można podziwiać faunę z (czasami zbyt) bliskiej odlgłości. Czegóż tu nie ma! Od słoni, krów, osłów, kóz po wszechobecne psy, małpy, mnóstwo wiewiórek, a czasami nawet szczury. Kiedyś znajomy Indus stwierdził po podróży do Europy, że Indie to jednak są bardziej ekologiczne, bo zwierzęta w takiej symbiozie z człowiekiem żyją... No cóż, słowo ekologia rozumiem nieco inaczej, ale może chodziło mu o to, że jako jedyne są żywo zainteresowane przetwarzaniem ulicznych śmieci. :)

wtorek, 19 kwietnia 2011, asiaya

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
la_polaquita
2011/04/19 16:29:49
A czy te krowy mają jakichś właścicieli? Czy to takie półdzikie uliczne krowy? Słyszałam, że podobno chodzą wiecznie głodne, więc chyba naprawdę nikt ich nie karmi. I dlatego żrą nawet plastykowe torebki a potem zdychają w męczarniach....
-
2011/04/19 19:21:36
Nie, to są krowy "uwolnione" lub "porzucone" - w zależności od interpretacji faktu. Nigdy nie widziałam zdechłej krowy, ale żrą WSZYSTKO, a plastikowymi torebkami zagryzają jak ciasteczkiem. I są przeraźliwie chude :((
-
2011/04/19 20:22:14
Mąż mi mówił, że często stara krowa, co już mleka nie daje staje się bezużyteczna, bo karmić trzeba, a właściciela na to za bardzo nie stać... oczywiście zabić i zjeść też nie może, więc daje jej wolność.. ot taka miła nagroda za lata spędzone z ludźmi! Mnie osobiście one się bardzo podobały, ale na wsiach! W miastach przedstawiają żałosny widok, są takie chude:( wałęsają się wśród samochodów i generalnie irytują kierowców, z całym szacunkeim dla ich świętości;) Wydaje mi się, że martwe zwierzęta jednak władze usuwają.
-
2011/04/19 20:41:13
Lusin, to chyba jednak trochę hipokryzja, nie sądzisz? Dlatego napisałam: "uwolnione" lub "porzucone" - w zależności od interpretacji faktu.
Chyba bardziej humanitarne by było to zwierzę zabić. Smutne, ale prawdziwe :(
-
Gość: AskaG, 116.71.179.*
2011/04/20 07:54:10
e tam, w Paki tez takie sa i wcale nie sa ani 'uwolnione' ani 'porzucone'. sprobuj sie taka 'zaopiekowac' a wlasciciel od razu sie znajdzie. wychodza takie rano na miasto jak na lake,a wieczorem same wracaja do domu. a jedza nie tylko plastikowe torebki ale i szklo.
nie rozumiem, tylko jesli ktos je chcial 'uwolic', to czemu nie zabral je na wies? tam by mialy wystarczajaco jedzenia.
w Sialkot jest stara opuszczona swiatynia hinduska, ktora podobno byla w przeszlosci schronieniem dla krow. slyszalas o czyms takim w Indiach?
-
2011/04/20 08:53:05
Masz rację, takie niby bezpańskie też się zdarzają. Ciekawe, jakie mleko dają po tak niestandardowej diecie :))
W Delhi była swego czasu akcja wyłapywania krów z ulic i odstawiania ich do schronisk, utrzymywanych zresztą m.in. przez państwo. Może te, co pozostały, są zatrudniane przez indyjskie organizacje turystyczne :) Przecież turyści byliby niepocieszeni, nie mogąc sobie pstryknąć fotki ze świętą krową :))
-
2011/04/20 12:52:04
Oczywiście, że to hipokryzja. Osobiście uważam, że to okrucieństwo wobec zwierząt! Na wsiach nie ma bezpańskich krów, tylko w miastach. Ja przynajmniej nie widziałam żadnej na ulicy, tylko w zagrodach na farmach. Te miejskie to ludzie sobie najpierw ze wsi sprowadzą co by mieć świeże mleko, a po latach nie mają co z nimi zrobić! Na wsi jeszcze nie słyszałam żeby ktoś na farmie tak zwierzę "uwalniał", tam się je szanuje o wiele bardziej (przynajmniej takie było moje wrażenie). Pomysł posiadania krowy w jakimś prowizorycznym slamsie to znęcanie się nad tym zwierzęciem i tyle... tych ludzi nie stać na karmienie krów, więc zapewne dlatego chodzą one swoimi ścieżkami, wracając na dojenie bo od "właściciela" to się nie doczekają zbyt wiele dobrego.
-
2011/04/20 16:24:55
Lusin, dziękuję, to brzmi krzepiąco (to o traktowaniu krów na wsi) :)
W takich metropoliach jak Delhi, to jednak twarda walka o przeżycie dla wielu, więc kto by się o krowę martwił :(
-
Gość: Asha Ponikiewska, *.cdma-delhi.vsnl.net.in
2011/04/20 19:54:34
A jak trudno jest wynajac mieszkanie kiedy ma sie zwierzeta!!! Ta symbioza ludzi i zwierzat jest tylko na ulicy. A szkoda.... Choc jest tez w Delhi kilka miejsc zajmujacych sie zwierzetami tymi bezdomnymi i tymi ze stalym zamieszkaniem. Polecam goraco Frendicoes.
-
2011/04/21 04:25:38
Witaj, Asha, miło mi, że wpadłaś :) Nie wiedziałam, że można mieć problemy z wynajęciem mieszkania. Sąsiad z góry ma psa (którego służący wyprowadza na spacer!). Ja chciałabym mieć kota, ale przy naszych przeprowadzkach to byłby problem.
Weszłam na www Friendicoes - rzeczywiście wygląda to bardzo porządnie. Gdybyśmy nie byli tu "przejazdem", może bym się skusiła na jakiegoś indyjskiego mongrela :)
Wszystkie zdjęcia i teksty, o ile nie zaznaczono inaczej, są mojego autorstwa i do mnie należą prawa autorskie. Jeśli chcesz skorzystać - zapytaj.